Pod listem podpisali się pracownicy i dziennikarze "Wiadomości". Wśród nich są Jarosław Kulczycki, Marcin Szczepański czy Dariusz Bohatkiewicz. Prezenter powiedział DZIENNIKOWI, że poprosi jednego ze swoich kolegów o dopisanie go listy. Na razie nie ma go w Warszawie, ale jak wróci do miasta, podpisze się pod protestem osobiście.
>>>Farfał nie zamierza płacić odszkodowania Lis
Dziennikarze piszą: "Prosimy o wyjaśnienia i dyskusję, tym razem na forum Redakcji, na temat respektowania standardów dziennikarskiej niezależności". Ich zdaniem zwolnienie Lis podważa zaufanie do TVP i zespołu "Wiadomości".
Dla nas redaktor Hanna Lis jest i pozostanie tego Zespołu częścią" - kończą dziennikarze.
>>>Lis po cichu przyznała się do błędu
Jeszcze dalej poszedł jeden z czolowych reporterów "Wiadomości". Jak podaje newsweek.pl, . "Atmosfera sprzeciwu narastała, wiedzieliśmy, że musimy coś zrobić. Lis, która nie była przecież przez wszystkich lubiana, . Jej wyrzucenie przepełniło czarę goryczy" - tłumaczy Głuski.
Dziennikarz zdradza także, co działo się w TVP po zwolnieniu Lis. "Piński zwołał zebranie. Powiedziałem, że nie kupuję jego kłamstw w sprawie Lis, wyszedłem, potem zaniosłem wypowiedzenie. Nie mogłem inaczej" - przekonuje Głuski.
Dziennikarz wyjaśnia, że praca w redakcji "Wiadomości" była . Jak tłumaczy, programowi towarzyszy zła sława, która . "Władysław Bartoszewski, Tadeusz Mazowiecki gdy słyszeli <Wiadomości>, nie chcieli się wypowiadać" - zdradza Głuski. Dodaje, że nie spodziewa się kroków podobnych jak jego. Przeciwnie - jego zdaniem dziennikarze mogą zacząć wycofywać swoje podpisy z listu poparcia dla Lis.