Dziennik Gazeta Prawana logo

Platforma na razie oszczędzi Kurtykę

8 maja 2009, 06:21
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Platforma na razie oszczędzi Kurtykę
Inne
PO zrobi porządki w IPN. Wygląda jednak na to, że prezes Janusz Kurtyka może na razie spać spokojnie. Partia zrezygnowała z prób odwołania go przed końcem kadencji, ale chce ograniczyć jego kompetencje i zmienić skład kolegium IPN. Wtedy szanse Kurtyki na ponowny wybór będą zerowe.

Projekt tych zmian przedstawiono wstępnie i bez rozgłosu na prezydium klubu PO. Został on przygotowany w kancelarii premiera. Zrezygnowano też z pomysłu rozbijania Instytutu na poszczególne piony: śledczy, lustracyjny i archiwalno-badawczy. "Donald Tusk ostatnio powtarzał, że nie zamierza niszczyć tej instytucji - relacjonuje interesujący się tą tematyką członek władz Platformy. Kontrastuje to z wcześniejszymi przymiarkami do rozbicia IPN, jakie pojawiły się w Platformie podczas "wojny o Zyzaka".

>>>Sejm zajmie się "naciskami" w IPN

Do tej pory kierował nim samowładnie prezes przez pięcioletnią kadencję. Kolegium wyłącznie mu doradzało. Według planów PO ma mieć więcej do powiedzenia - może nawet odmówić udzielenia prezesowi corocznego absolutorium. Wtedy los szefa IPN zależeć będzie od posłów, a więc od aktualnego układu sił w Sejmie.

>>>PO chce wywalić Urbańskiego z IPN

Oznacza to związanie rąk Kurtyce, ale symboliczne - pierwsze głosowanie nad takim absolutorium odbędzie się prawdopodobnie dopiero pod koniec przyszłego roku, czyli pod sam koniec jego kadencji.

Obecne kolegium składa się z ludzi wybranych jeszcze przez poprzednią koalicję: PiS - LPR - Samoobrona (za wyjątkiem przewodniczącego profesora Andrzeja Paczkowskiego, którego zgłosiła PO). Gdyby jego członkowie (m.in. były prezes TVP Andrzej Urbański, socjolog Barbara Fedyszak-Radziejowska, opozycjonista z czasów PRL Andrzej Gwiazda) zachowali swoje funkcje, zapewne rekomendowaliby raz jeszcze Kurtykę. Doszłoby więc do zderzenia z obecną większością parlamentarną.

Dlatego Platforma chce wymienić kolegium jak najszybciej. Nowy skład ma zapewnić w teorii wysoki merytoryczny poziom - członków, co najmniej doktorów habilitowanych historii i prawa, mają bowiem zgłaszać parlamentowi i prezydentowi środowiska akademickie i naukowe.

Większość profesury nie słynie z sympatii do lustracji, nawet tej przeprowadzanej za pośrednictwem naukowych opracowań. Oddanie w jej ręce wyłaniania kandydatów do kolegium będzie więc zapewne frontalnie atakowana przez PiS, a według naszych rozmówców wzbudzi też kontrowersje w szeregach samej PO.

PiS zakwestionuje zresztą z pewnością całą ustawę, podnosząc, że przerywa się kadencję organu wybranego przez Sejm. - Będę namawiał prezydenta do skierowania takiej ustawy do Trybunału Konstytucyjnego - już dziś deklaruje poseł PiS Zbigniew Girzyński.

O sporach wokół IPN i krytykowanym z różnych stron obecnym prezesie Kurtyce - w sobotnim „Magazynie Dziennika”.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj