Najbogatszym ministrem jest Jan Vincent-Rostowski, który dba o finanse państwa. Ma trzy domy i pięć mieszkań, z czego tylko jedna nieruchomość jest w Polsce, pozostałe znajdują się na terytorium Anglii i Francji. Minister w ubiegłym roku postanowił swoje oszczędności w złotówkach przewalutować na funty i euro. W sumie ma ponad pół miliona złotych. Ministerialne stanowisko daje komfort poruszania się służbową limuzyną, i zapewne dlatego szef resortu finansów nie zdecydował się na zakup nowego samochodu, bo deklaruje że jest posiadaczem 12-letniego...Forda Fiesty.

>>>Pitera: majątek prezydenta będzie jawny

Na zmianę auta za to zdecydował się wicepremier Grzegorz Schetyna, który w ubiegłym roku kupił sobie nowiutkie Volvo S60. Wcześniej poruszał się autem tej samej marki, ale o klasę niższym - Volvo S40. Szwedzka marka najwyraźniej nie przypadła do gustu minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbarze Kudryckiej, która właśnie Volvo S60 w ubiegłym roku się pozbyła. Pozostawiła sobie za to topowe auto z monachijskiego koncernu - trzyletnie BMW 750. 5-litrowy silnik jest paliwożerny dlatego dolarowe oszczędności minister stopniały o ponad 6 tys. dolarów. Ma za to ponad 670 tys. zł, dom i trzy mieszkania.

Mistrzem oszczędności w rządzie Tuska okazuje się minister środowiska Maciej Nowicki. Trzy mieszkania, ponad 15 tys. m. kwadratowych ziemi, odłożone 100 tys. euro, ponad 125 tys. dolarów i blisko 600 tys. zł w papierach wartościowych stawia go w bezwzględnej czołówce. Minister musiał mieć jednak spore wydatki w ubiegłym roku, bo jego złotówkowe oszczędności stopniały o 340 tys.. Być może tyle kosztowała go eksploatacja jego 4-letniej Skody Octavii.

Na tym tle premier Donald Tusk, który zarobił w ubiegłym roku ćwierć miliona wygląda ledwie blado. Dwa małe mieszkania, działka rekreacyjna. Szef rządu odłożył 15 tys. zł i 3 tys. dolarów. Rodzi się pytanie, jak czuje się gdy z rządowego BMW przesiada się do swojej prywatnej, dwunastoletniej Toyoty Corolli. To auto bezawaryjne, czego nie można powiedzieć o wyprodukowanej w połowie lat 90. Lancii Kappa, która porusza się Andrzej Czuma szef resortu sprawiedliwości. Czuma, choć w 2008 r. zarobił 120 tys., to udało mu się odłożyć jedynie 2 tys. zł i 200 dolarów.

Jak się okazuje edukacja i kultura nie są wcale tak bardzo niedofinansowane. Minister edukacji Katarzyna Hall pozwoliła sobie na niewielki luksus, co prawda w kredycie, ale zakupiła sobie niewielkie 30 metrowe mieszkanie. Minister kultury Bogdan Zdrojewski także na kredyt odmłodził swojego Mercedesa klasy E. Kupił wóz o sześć lat młodszy.

Coraz bardziej rentowna wydaje się także produkcja rolna. Wicepremier Waldemar Pawlak na swoim gospodarstwie nasienniczym zarobił o 15 tys. zł więcej niż rok wcześniej. A jego oszczędności wzrosły o 40 tys. zł.