Dziennik Gazeta Prawana logo

Byłem inwigilowany

22 maja 2009, 22:21
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Czasami jest tak, że konkurujący dziennikarze piszą o sobie nawzajem. Najczęściej niestety źle. Ale zdarza się też i tak, że ujawniają niegodziwości jakie spotkały ich kolegów z rywalizujących redakcji. Tak stało się w moim przypadku.

Piątkowa "Gazeta Wyborcza" ujawniła, co złego mnie spotkało trzy lata temu, gdy pracowałem jeszcze w "Rzeczpospolitej". "Trzeba skończyć z przeciekami w Warszawie" - miał powiedzieć Zbigniew Ziobro Januszowi Kaczmarkowi.

Na jego polecenie Małgorzata Wierchowicz z policyjnej grupy "Generał" (zajmującej się śledztwem w sprawie Papały) kilka razy spotkała się z ówczesnym dziennikarzem "Rz" Maciejem Dudą, współautorem irytujących ministra sprawiedliwości artykułów. Policjantka miała ustalić, kto może być informatorem Dudy. Wierchowicz przed prokuratorem potwierdziła, że tak było. "Możliwe, że zasugerowano mi sprawdzenie billingów, natomiast zaprzeczam, by było polecenie wyciągnięcia informacji przy alkoholu. Przyznaję, że nie raz spotykałam się z Dudą. Celem tego było ustalenie, kto jest jego informatorem. Raz byłam bardzo blisko, bo Duda podał pewien szczegół ze śledztwa w sprawie Papały i wykonał telefon, by potwierdzić tę informację. Rozmowa trwała blisko pół minuty. Po tym spotkaniu zażądałam w trybie operacyjnym billingów Dudy, by ustalić, z kim się kontaktował" - czytamy w "GW.

Jestem wstrząśnięty tą historią. I mimo, że niektórzy mi to zarzucą, to zaręczam, że daleki jestem od lansu i martyrologii. Nic nie poradzę na to, że mnie po prostu najzwyczajniej w świecie nielegalnie inwigilowano.

Policjantka nie miała prawa sprawdzać kto jest moim informatorem i w trybie operacyjnym czytać i analizować bilingów mojej służbowej komórki. Kto jest moim informatorem mogła ewentualnie weryfikować tylko prokuratura, która tropiła przecieki ze śledztw. Ale nie policjantka, której zadaniem było ustalenie - kto i na czyje zlecenie zabił generała Marka Papałę.

Śledztwo w sprawie inwigilacji dziennikarzy na zlecenie byłego ministra sprawiedliwości toczy się prokuraturze w Zielonej Górze. Komisja śledcza w sprawie nacisków zapowiada, że już nie długo zajmie się także przypadkami nielegalnych działań wobec dziennikarzy. I bardzo chce wierzyć w zapewnienia obecnego szefa prokuratury krajowej Edwarda Zalewskiego.

W rozmowie z DZIENNIKIEM prokurator zapewnił: "Uważam, że jeszcze w tym roku powinno zakończyć się większość śledztw, dotyczących bezpośrednio lub pośrednio zagadnień, którymi również zajmuje się Sejmowa Komisja Śledcza ds. tzw. nacisków. Uważam, że powinniśmy poczekać na decyzje prokuratorów, które zostaną podjęte w konkretnych śledztwach. One odpowiedzą na pytania, pojawiające się w mediach".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj