Dziennik Gazeta Prawana logo

Partie nie dają po równo swoim kandydatom

27 maja 2009, 21:06
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Partie nie dają po równo swoim kandydatom
Inne
Limit wydatków na kampanię jest ściśle określony: to 10,3 mln zł. Jak finansują wydatki PO i PiS? Partia Jarosława Kaczyńskiego postawiła na gotówkę pochodzącą wprost z partyjnej kasy. PO z tej kasy sfinansuje tylko spoty telewizyjne i centralne imprezy. Skąd weźmie resztę? Wydatki na indywidualne kampanie zapewniają sami kandydaci i ich zwolennicy.

W obu partiach kandydaci mają odgórnie wyznaczony limit wydatków na promowanie swojej osoby. Ale w PiS ustalenia zapadały w centrali. W PO pule na poszczególne okręgi dzieliły władze regionalne.

Ustaliliśmy jednak, ile mogą wydać kandydaci największych partii. Pierwsza na liście w Warszawie Ale już Marian Krzaklewski na Podkarpaciu tylko 60 tys. zł. Finansowymi liderami PO w tej kampanii są Krzysztof Lisek, Jacek Protasiewicz i Sławomir Nitras. "Jedynki" w Olsztynie, Wrocławiu i Szczecinie mogą wydać po ok. 100 tys zł. Indywidualnie przyznawane limity wynikają z decyzji władz partyjnych.

>>>Zobacz nowy spot PO... z Kaczyńskim

W PiS kandydaci z miejsc poniżej trzeciego mogą wydać zaledwie kilka tysięcy złotych. "Partia dba, by nikt nie przeskoczył tych, którzy dostali wysokie miejsca" - żali się jeden z kandydujących posłów.

Trzeci na liście kandydat może liczyć na limit w postaci 10 tys. zł. Drugi - grubo ponad dwa razy tyle. A "jedynka"? Jest różnie, w zależności od wielkości okręgu. - przyznaje członek sztabu PiS. Ale nie chce mówić, kto ma więcej. To informacje pilnie strzeżone nawet przed "jedynkami" z innych okręgów.

Dlatego tylko nieoficjalnie wiemy, że "Że niby był pokrzywdzony, bo nie mógł jako europoseł robić kampanii na koszt europarlamentu" - złości się jeden z posłów. Przypomina, że do 7 maja każdy eurodeputowany mógł poza limitem finansować materiały, w których chwalił się swoimi dokonaniami w mijającej kadencji. - utyskuje jego rywal z konkurencyjnego komitetu.

Limity są przedmiotem wewnątrzpartyjnych sporów. Choć z różnych powodów. W PO kręcą nosem na drugiego na liście w Warszawie Pawła Zalewskiego. Bo mógł wydać aż 50 tys. zł, a nawet połowy z tej puli nie wykorzysta. - mówi jeden z polityków PO.

>>>Premier i prezydent walczą o ostatnie słowo w kampanii

W PiS problem jest raczej z przekraczaniem limitów. Poseł Tomasz Górski z Wielkopolski kilkanaście dni temu został wezwany do siedziby PiS przy ul. Nowogrodzkiej. "Prezes w ostrych słowach wygarnął mu, że działa na szkodę partii" - opowiada jeden z polityków PiS.

W partii plotkuje się, że Górski wydrukował sobie plakaty za przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych. "To nieprawda, moje są po prostu niebieskie, a nie białe i przez to bardziej widoczne" - wyjaśnia poseł. Będzie się jednak tłumaczyć w prokuraturze. "Nikt nie czeka na rachunki, wystarczy, że widać nadużycie" - tłumaczy ważny polityk PiS. Jeśli komitet wyborczy poskarży się do organów ścigania, zdejmuje z siebie obowiązek wliczania kosztów tej części kampanii do swoich wydatków. Problem ma konkretny kandydat.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj