Dziennik Gazeta Prawana logo

Tak minister finansów ocalił swoją skórę

25 czerwca 2009, 21:11
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Tak minister finansów ocalił swoją skórę
Inne
PiS domagało się w Sejmie, żeby minister finansów Jacek Rostowski stanowiskiem zapłacił za kryzys. "Zamiast z nim walczyć, tylko go pogłębia" - atakowała Aleksandra Natalii-Świat. Ale Donald Tusk bronił swojego ministra jak lew: "Kiedy panuje sztorm i wszyscy na statku powinni sobie pomagać, znajduje się grupa ludzi, która plądruje walizki pasażerów."

Wynik głosowania nad wnioskiem PiS o wotum nieufności dla Rostowskiego był z góry przesądzony, ale w Sejmie spokojnie nie było. Po słowach szefa rządu w ławach PiS i SLD zawrzało. Marszałek Bronisław Komorowski apelował do posłów, żeby nie prowadzili "zbiorowej polemiki z premierem". Ale Tusk nie ustępował. "Dam sobie radę" - rzucił tylko do marszałka. I kolejny raz zwrócił się do opozycji:

Na mównicę wskoczył szef SLD Grzegorz Napieralski, żądając przerwy. "Metafora o plądrowaniu walizek jest czymś nieprzyzwoitym" - grzmiał. Wtórował mu wicemarszałek Krzysztof Putra z PiS:

Tusk się tym nie przejął. Po przerwie nie wrócił na salę obrad, nie wysłuchał więc przemówienia Rostowskiego, tylko wystąpił na konferencji prasowej. Minister finansów został na placu boju sam. Ale wcześniej od swojego szefa otrzymał mocne wsparcie. Tusk na Wiejską przyjechał jeszcze przed Rostowskim. Kiedy tylko minister finansów pojawił się w Sejmie, od razu do ław rządowych zabrał go rzecznik rządu Paweł Graś. Jacek Rostowski usiadł obok premiera. Podczas wystąpienia wiceszefowej PiS Aleksandry Natalii-Świat rozmawiali. Po ostrych słowach posłanki Rostowski zaczął kręcić głową.

>>>Rostowski zostaje i dostaje kwiaty

PiS zarzuciło ministrowi kłamliwe prognozy gospodarcze, nierealistyczny budżet i dezorganizowanie wydatków. Natalii-Świat nazwała go "ministrem od pomyłek". "Za błędy Rostowskiego zapłacą podatnicy. Dość tego ściemniania" - stwierdziła. Wystąpienie zakończyła apelem do Tuska, by "nie szedł drogą Gyurcsanya". I zadedykowała mu słowa premiera Węgier, który kilkanaście miesięcy temu przyznał: PiS wspierała Lewica. "Powinien podać się pan do dymisji jak angielski dżentelmen, kierując się polskim poczuciem honoru" - mówił Sławomir Kopyciński z SLD.

Ale opozycji też się w Sejmie dostało. Szef klubu PO Zbigniew Chlebowski bardziej niż na obronie Rostowskiego skupił się na atakowaniu PiS.

Kropkę nad i postawił sam Donald Tusk. "Czy muszę przypominać, ile twardych bojów musimy w tej izbie stoczyć, żeby wyrwać chociaż trochę pieniędzy od partii?" - pytał. Przekonywał, że Polska jest w lepszej sytuacji niż sąsiedzi. Przywołał dane z Niemiec, gdzie deficyt wyniesie ok. 90 mld euro. "I nikt tego wcześniej nie zakładał. Otwórzcie szeroko oczy" - mówił.

Wynik głosowania nie mógł być zaskoczeniem. Minister Rostowski otrzymał od kolegów gromkie brawa i kwiaty.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj