Rozporządzenie zostało wydane latem 2007 roku. Roman Giertych, ówczesny minister edukacji, tłumaczył, że choć przedmiot ten nie jest obowiązkowy, należy traktować go poważnie.Przepis zyskał poparcie Kościoła. Posłowie lewicy odpowiedzieli wnioskiem do trybunału.

Reklama

>>>Szef SLD nie chce krzyża w Sejmie

Wskazywali, że przepis nie tylko przeczy konstytucyjnej zasadzie rozdziału państwa od Kościoła, ale również dyskryminuje dzieci nieuczące się religii. Stopnie z tego przedmiotu - z reguły łatwe do osiągnięcia piątki i szóstki - zawyżają średnią ocen tym, które na religie chodzą. A wysoka średnia zwiększa szanse dostania się do lepszego gimnazjum czy później liceum.

Spór miał zostać rozstrzygnięty na wczorajszej rozprawie. Sędziowie ogłosili jednak, że rozprawa zostaje odroczona. I to bezterminowo. Posłowie lewicy złożyli bowiem przed tygodniem kolejny, uzupełniający wniosek. Przekonywali w nim, że rozporządzenie Giertycha jest niezgodne z ustawą o systemie oświaty. Okazało się jednak, że ten wniosek nie spełnia wszystkich warunków formalnych.

SLD nie składa broni. I planuje już, że będzie się domagać, by oceny z religii wystawiać na oddzielnych świadectwach. Posłowie lewicy już rok temu złożyli projekt ustawy w tej sprawie. Rząd postanowił jednak nie zajmować się nim do czasu decyzji TK. "Czyli nie mówi <nie>" - cieszy się Krystyna Łybacka z SLD.

I argumentuje, że zmian chce nie tylko lewica, ale też sami obywatele. Do projektu ustawy Sojuszu dołączona jest ekspertyza Biura Analiz Sejmowych zawierająca wyniki sondaży CBOS z 2007 i 2008 roku. Ponad połowa Polaków stanowczo twierdzi w nich, iż religia w ogóle nie powinna być oceniana.

SLD przekonuje też, że religia to jedyny szkolny przedmiot, na który ani nauczyciele, ani żadne władze oświatowe nie mają wpływu merytorycznego. Bo jest to wyłączna domena Kościoła."Dlatego państwo nie powinno wpisywać na świadectwo oceny z tego przedmiotu" - argumentuje Łybacka.

Platformie nie jest na rękę kolejny spór światopoglądowy, tym bardziej że sama jest w tej sprawie podzielona. "Jestem za oddzielnymi świadectwami z religii. Ale to moja prywatna opinia" - asekuruje się Agnieszka Kozłowska-Rajewicz z komisji edukacji. Zdecydowanie przeciwna jest za to Małgorzata Kidawa-Błońska. "Skoro dziecko uczy się religii w szkole, nie widzę powodów, by na świadectwie nie wpisywać oceny z tego przedmiotu" - mówi posłanka.

Skarga do TK na rozporządzenie Giertycha i postulat oddzielnych świadectw to tylko pierwsze elementy nowej strategii Sojuszu. "Klerykalizacja państwa w ostatnim czasie przekroczyła wszelkie granice. Przykładem jest wpisanie wartości chrześcijańskich do ustawy medialnej" - mówi rzecznik partii Tomasz Kalita. A Platformę nazywa „bardziej partią biskupów niż obywateli”.

SLD czeka teraz na wyznaczenie terminu kolejnej rozprawy przez Trybunałem Konstytucyjnym: w sprawie kościelnej komisji majątkowej. Planuje też zaskarżyć do TK zapisane w ustawie medialnej wspieranie wartości chrześcijańskich. "To będzie mocna walka światopoglądowa" - zapowiada jeden z polityków lewicy.

Anna Monkos: Trybunał Konstytucyjny nie zdecydował w środę, czy wliczanie oceny z religii do średniej na świadectwie jest zgodne z ustawą zasadniczą. Posłowie lewicy są jednak pewni sukcesu.
Abp Leszek Sławoj Głódź*: Ale orzeczenie trybunału już jest?

Nie.
No właśnie. Więc czekamy na niego. Wypowiadaliśmy się na ten temat wiele razy, nie można co trzy dni wracać do tego samego. Mówienie na ten temat dziś to by było bajdurzenie.

Posłowie lewicy zapowiadają tymczasem kolejną inicjatywę światopoglądową: chcą, by ocena z religii wpisywana była na oddzielnym świadectwie. Złożyli już nawet odpowiedni projekt ustawy.
To jest sprawa Sojuszu. Nikt z Kościoła nie dyskutuje z Sojuszem, od tego jest rząd.

Spodziewa się ksiądz, że rząd podejmie dyskusję z SLD?
Powtórzę raz jeszcze: ze strony Kościoła nikt nie dyskutuje z żadną partią. To nie jest partner do rozmowy.

*Abp Leszek Sławoj Głódź, metropolita gdański

Reklama