Uroczystości na Westerplatte z udziałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego i premiera Donalda Tuska zaczną się o godzinie 4.45. 70 lat po tym, jak niemiecki pancernik Schleswig-Holstein zaczął ostrzał polskiej placówki. Stamtąd politycy przejdą pod pomnik i właśnie wtedy będą mieli okazję obejrzeć wystawę przygotowaną przez historyków z Muzeum II Wojny Światowej. To wystawowy debiut placówki, która nie ma jeszcze własnej siedziby.
>>>Putin potwierdza, że przyjedzie do Polski
Wystawa zostanie otwarta 1 września. Będzie pokazywała historię Westerplatte, nie tylko tę wojenną.
>>>Tusk boi się, że prezydent zdenerwuje Rosję
Jednak najważniejsze fragmenty wystawy będą dotyczyły rozpoczęcia II wojny światowej. A wśród zdjęć i opisów ilustrujących jej przyczyny i przebieg nie zabraknie tych dokumentujących współudział Stalina w utorowaniu Hitlerowi drogi do wojny.
Bratających się niemieckich i sowieckich żołnierzy, radzieckie czołgi forsujące rzekę podczas inwazji na Polskę i fotografie wykonane 23 sierpnia 1939 roku podczas podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow.
- mówi wicedyrektor muzeum Janusz Marszalec.
czytaj dalej
Wiadomo, że na punkcie takiej interpretacji bardzo drażliwi są rosyjscy politycy, choć już wśród rosyjskich historyków zdania są podzielone. - dodaje Janusz Marszalec.
Jeszcze niedawno wydawało się, że warunkiem przyjazdu rosyjskiego premiera na rocznicę wybuchu wojny jest unikanie kwestii współodpowiedzialności ZSRR za wybuch wojny. " Powinniśmy pokazać, że Polska pierwsza podjęła walkę w obronie własnego narodu, ale także ogólnoludzkich wartości" - mówi współorganizator obchodów Andrzej Przewoźnik, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. MSZ nie komentuje pomysłu.
Czy wątek napaści sowietów na Polskę znajdzie się też w wystąpieniach naszych polityków? Nie wiadomo. Przed pomnikiem na Westerplatte mają przemawiać Lech Kaczyński i Donald Tusk. Nie wiadomo jeszcze, kto zabierze głos spośród gości z zagranicy. Program jest dopiero ustalany. Gościem będzie też nowy szef parlamentu europejskiego Jerzy Buzek. Swojej obecności nie potwierdzili jeszcze nasi ówcześni sojusznicy: Wielka Brytania, Francja i USA.
czytaj dalej
p
Bardzo dobrze. To byłby znak, że Rosjanie zachowują się racjonalnie. II wojna światowa zaczęła się w Polsce, a jednym z kluczowych jej uczestników był Związek
Radziecki, za którego spadkobiercę Rosja się uważa. Brak przywódców Rosji na takich uroczystościach byłoby trudno zrozumieć.
Tak. Putin kiedyś powiedział, że największą katastrofą geopolityczną XX wieku był upadek Związku Radzieckiego. To najlepiej oddaje jego sposób widzenia historii. Dla Rosjan wojna zaczyna
się w czerwcu 1941 roku, gdy Hitler napadł na ZSRR. To wszystko, co było wcześniej, to są jakieś przygotowania do właściwej wojny.
Bardzo trudno będzie to zrobić. Nawet nie chodzi o to, żeby Rosjanie podzielali nasz punkt widzenia, tylko żeby zrozumieli, że oprócz ich punktu widzenia są jeszcze inne. Nie sądzę, byśmy
byli w stanie ich nakłonić do postrzegania roku 1939 tak jak my. To, co dla nas jest nożem wbitym w plecy, dla nich jest uprzedzającym manewrem przesuwającym o 200 granicę przyszłego frontu
niemiecko radzieckiego. Czyli to, co mówiła radziecka propaganda.
Skąd. On to uważa za taktyczne działanie, które było podyktowane geniuszem strategicznym Stalina. Rosjanie uważają, że cały Zachód był zawsze przeciwko nim, a Stalin znakomicie poróżnił
główne siły Zachodu, czyli Niemców i Anglosasów, i opóźnił w ten sposób atak niemiecki na Związek Radziecki.
W niewielkim stopniu tak. Do tych nielicznych, którzy będą śledzić wystąpienia Putina. Ale dla większości nie. Dla nich te sprawy są tak odległe jak dla nas starcia nad Ussuri. Istotne
jest, żeby coś zmieniać, żeby tu przyjechał, ale to będą kroki milimetrowe. Żeby zrobić kroki chociażby metrowe, Rosja musiałaby mieć innych przywódców. A to proces liczony na długie
lata.
*Antoni Dudek, historyk, politolog Uniwersytetu Jagiellońskiego