To jest już draństwo. To zabijanie człowieka - nie szczędzi ostrych słów Kazimierz Marcinkiewicz. Sprowokowanie dymisji wicepremier Gilowskiej to gra polityczna skierowana przeciwko mnie i PiS. Przeprowadzili ją byli agenci SB, zeznając przeciwko Zycie Gilowskiej - mówi premier w DZIENNIKU.
Według Marcinkiewicza wszystko układa się w logiczną całość. W akcję przeciw rządowi i wicepremier Gilowskiej zamieszane są służby specjalne. To zeznania
byłych agentów SB spowodowały wystąpienie do sądu lustracyjnego w sprawie Gilowskiej - wyjaśnia premier.
Premiera oburzyło to, że zastępca rzecznika interesu publicznego chce wycofać wniosek o lustrację Gilowskiej. "To znaczy, że chodzi o to, żeby tej sprawy nie wyjaśnić, żeby nikt nie wiedział, jaka jest prawda. Jego zachowanie może wyprowadzić z równowagi" - denerwuje się premier.
Wygląda to tak, jakby pewni ludzie nie chcieli oczyszczenia Gilowskiej. "To jest draństwo. Na to absolutnie zgody być nie może!" - oburza się Marcinkiewicz.
Premier wyklucza raczej, że w nieczystą grę był zamieszany sam rzecznik interesu publicznego, sędzia Włodzimierz Olszewski, ale co do jego zastępcy nie ma już takiej pewności.
Premiera oburzyło to, że zastępca rzecznika interesu publicznego chce wycofać wniosek o lustrację Gilowskiej. "To znaczy, że chodzi o to, żeby tej sprawy nie wyjaśnić, żeby nikt nie wiedział, jaka jest prawda. Jego zachowanie może wyprowadzić z równowagi" - denerwuje się premier.
Wygląda to tak, jakby pewni ludzie nie chcieli oczyszczenia Gilowskiej. "To jest draństwo. Na to absolutnie zgody być nie może!" - oburza się Marcinkiewicz.
Premier wyklucza raczej, że w nieczystą grę był zamieszany sam rzecznik interesu publicznego, sędzia Włodzimierz Olszewski, ale co do jego zastępcy nie ma już takiej pewności.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|