Renata Beger nie tylko seks lubi jak koń owies. Równym uczuciem pała też do władzy. I żeby osiągnąć swój cel, nie przebiera w środkach. Beger sfałszowała listy osób popierających Samoobronę i wykorzystała nieprawdziwe dane do rejestracji kandydatów w wyborach do Sejmu w 2001 roku.
"Chęć wygrania wyborów była silniejsza, niż poszanowanie prawa. Nie od oszustwa zaczyna się karierę polityczną. Gdyby nie przestępstwo, to pani Beger nie byłaby posłem i dlatego jej zachowanie było groźne dla demokracji" - powiedział w mowie oskarżycielskiej prokurator Lech Forecki.
Obrońcy posłanki próbowali obrócić zwykłe oszustwo w zemstę polityczną. "Na Samoobronie wieszane były wtedy psy i są do tej pory, a przecież różnych elementów chwyta się w walce politycznej" - grzmiała w sądzie mecenas Anna Ozga-Michalska.
Renata Beger podrabiała listy wyborcze - uznał sąd w Pile i skazał ją na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat. Będzie ją to też sporo kosztować - ma zapłacić 30 tys. zł grzywny i pokryć koszty postępowania - aż 55 tys. zł. Posłankę obciążyły zeznania ponad tysiąca świadków, którzy zaprzeczali, by poparli Samoobronę i udostępniali swoje dane. Beger twierdzi, że nie wiedziała, iż składane przez nią listy z podpisami były fałszywe i zapowiedziała, że odwoła się od wyroku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama