Gorący dzień w parlamencie spowodował, że politycy zapomnieli już o wakacjach. Po południu awantura o samorządową ordynację wyborczą, nocą - o lustrację. Senatorowie PO wyszli z głosowania, bo izba wyższa parlamentu przyjęła sejmowy projekt ustawy o lustracji i IPN właściwie bez poprawek.

A mieli nadzieję, że będzie inaczej, bo poprawki zaakceptowała już Senacka Komisja Praw Człowieka i Praworządności. Chodziło m.in. o wykreślenie z projektu zapisu o automatycznym zwolnieniu z pracy osoby, na której niechlubną przeszłość ma dowody Instytut Pamięci Narodowej. Wbrew komisji zlikwidowany zostanie także status pokrzywdzonego, przyznawany do tej pory przez IPN.

Za przyjęciem ustawy po senackich poprawkach było 55 senatorów z klubów koalicyjnych, sześciu senatorów było przeciw, czterech wstrzymało się, a 24 - z Platformy Obywatelskiej - nie wzięło udziału w głosowaniu. "Jest to dzisiaj ustawa a'la Macierewicz. My w tym udziału nie weźmiemy" - tłumaczył zachowanie PO senator Stefan Niesiołowski.