To zdarzenie pokazuje, jak zepsute były służby specjalne III Rzeczpospolitej. "Skoro taką próbę podjęto wobec urzędnika Rzeczpospolitej w randze wicepremiera powołanego przez Sejm za zgodą Senatu" - mówi prezydent w wywiadzie dla magazynu "Arcana".
Lech Kaczyński szefował NIK-owi od lutego 1992 roku do maja 1994. Stracił stanowisko po wygranych przez lewicę wyborach parlamentarnych. W czasie gdy prezesem NIK-u był obecny prezydent, UOP miał dwóch szefów: Jerzego Koniecznego (1992-93) i Gromosława Czempińskiego (1993-96). Obaj przyznają, że nie słyszeli o tej aferze. Premier Jarosław Kaczyński również nie słyszał o tej sprawie od swego brata.
Czempiński dodaje jednak, że trzeba te doniesienia dokładnie sprawdzić. "Gdyby taki przypadek miał miejsce, byłoby to niezgodne z prawem i zasadą działania służb" - powiedział "Życiu Warszawy" Czempiński.