Burzę wywołały wczorajsze doniesienia mediów, że prokuratura chciała podsłuchiwać prezydenta Krakowa. "PiS zbiera na mnie haki" - mówił Majchrowski. Dlaczego teraz? Bo w jesiennych wyborach znów chce kandydować na prezydenta Krakowa. I znów z listy SLD.
Dlatego na pomoc Majchrowskiemu ruszyli posłowie lewicy. Wczoraj zażądali powołania kolejnej komisji śledczej. Tym razem do zbadania, czy służby specjalne nie zbierają haków na polityków opozycji.
A wtedy zareagował minister Ziobro. Przypomniał, że prokuratura sprawdza od wielu miesięcy, co prezydent Majchrowski ma wspólnego z wykopaliskami na krakowskim rynku. Prezydent twierdzi, że remontuje rynek. Prokuratura - że dewastuje. "Sposobem obrony aferzystów jest zawsze atak" - powiedział minister. "To histeria polityków uwikłanych w powiązania ze światem przestępczym" - dodał i podkreślił, że nikt prezydentowi Krakowa podsłuchu nie zakładał.
Ale Jacek Majchrowski poczuł się znieważony słowami ministra. I zapowiedział, że spotkają się w sądzie.