Prokurator krajowy Janusz Kaczmarek ujawnił, że Wąsaczowi zostanie postawiony zarzut związany z wyborem firmy Eureko przy prywatyzacji PZU. Nie podał jednak szczegółów mówiąc, że najpierw zarzut musi usłyszeć sam oskarżony. Były minister jest przewożony za Śląska do Gdańska - tam będzie przesłuchany.
Wcześniej mówiło się o tym, że minister w rządzie Jerzego Buzka jest podejrzewany o to, że prywatyzując Powszechny Zakład Ubezpieczeń sprzedał go za tanio i "podejrzanie" dobierał inwestorów. Zarzuty nie są nowe, bo o machloje przy prywatyzacji PZU oskarżali Emila Wąsacza posłowie z sejmowej komisji śledczej. Sprawę badała też prokuratura.
W końcu śledczy zdobyli na tyle mocne dowody, by zakuć byłego ministra w kajdanki. Zatrzymano go dziś rano na Śląsku. Jeszcze dziś Wąsacz ma zostać przesłuchany w Gdańsku i usłyszeć zarzuty. W Gdańsku, bo sprawę prowadzi tamtejsza prokuratura.
Nieoficjalnie mówi się, że zostanie oskarżony o niegospodarność, działanie na niekorzyść państwa oraz łapówkarstwo.
Jedną trzecią akcji największej państwowej firmy ubezpieczeniowej minister sprzedał holenderskiej firmie Eureko i BIG Bankowi Gdańskiemu. Obie firmy nie miały pieniędzy na zakup. Zaciągnęły więc kredyt.
Posłowie z komisji śledczej, która działała w ubiegłej kadencji parlamentu, wytknęli ministerstwu, że zadłużanie się przy kupnie państwowego ubezpieczyciela jest zabronione. Dodatkowo bank wydał na akcje miliard złotych, a tak ogromny wydatek na jedną transakcję jest niedopuszczalny przez prawo bankowe.
Nadzorem bankowym kierowała wtedy dzisiejsza kandydatka PO na prezydenta Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. I w żaden sposób nie zareagowała.