Prałat Jankowski - jak sam zapowiada - nie chce niczego ukrywać. Dlatego też zdecydował się na upublicznienie listy. "Ja wycierpiałem się w tamtym czasie, im jestem w stanie wybaczyć, ale tu chodzi o prawdę" - tłumaczy DZIENNIKOWI Jankowski.
Chodzi o listę osób, które inwigilowały gdańskiego księdza w ramach akcji "Zorza II". Była ona wymierzona w duchownych zaangażowanych w wizytę papieża Jana Pawła II na Wybrzeżu w roku 1987. Ks. Jankowskiemu uniemożliwiono wówczas spotkanie z papieżem.
Działacze "Solidarności" nie są jednak pewni, czy natychmiastowe ujawnienie listy jest dobrym pomysłem. "Ważne, jakim komentarzem ksiądz zamierza opatrzyć te nazwiska" - mówi DZIENNIKOWI Bogdan Borusewicz, jeden z głównych działaczy gdańskiej "Solidarności". "Byli przypadkowcy i łajdacy, więc nie można wszystkich wrzucić do jednego wora" - ostrzega Borusewicz. I nie kryje obaw. "Prałat ma zręczność słonia w porcelanie" - dodaje działacz "Solidarności".