Chodzi o biznesmena Romana Kurowskiego, założyciela piaseczyńskiej Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej. Co więcej, startuje on z pierwszego miejsca na liście kandydatów - donosi DZIENNIK.
Według DZIENNIKA, lokalni działacze PO ułożyli swoją listę kandydatów dzień po tym, jak ich partyjni sejmowi koledzy włączyli kontrowersyjne kasy do spraw, którą zajmie się komisja śledcza. Spotkanie odbyło się w biurze posła PO Andrzeja Smirnowa. "Uczestniczyliśmy w dobrze wyreżyserowanej farsie" - mówi DZIENNIKOWI bez ogródek Łukasz Krawczyński, wiceszef piaseczyńskiego koła PO. "Mieliśmy tylko przyjść, klepnąć i wyjść" - opowiada o kulisach partyjnej decyzji radny.
Lokalni działacze są oburzeni. Według nich Kurowski wprost kupuje sobie mandat w wyborach samorządowych. Smirnow twierdzi jednak, że nie wiedział o pochodzeniu Kurowskiego. "Jeśli chodzi o udział SKOK-ów w kampanii wyborczej, byłoby to nie do przyjęcia" - twierdzi poseł PO. Ale, jak przypomina DZIENNIK, Kurowski w zeszłych wyborach samorządowych kandydował na radnego z listy "Ludzie SKOK-u w kampanii wyborczej". Dopiero teraz przeszedł do PO.