W ostatnich latach na linii Polska - Rosja panuje arktyczny chłód. Do poprzedniej wizyty szefa rosyjskiej dyplomacji w Polsce doszło trzy lata temu, w listopadzie 2003 r. Od tego czasu wszystko
nas dzieli: tarcza antyrakietowa, gazociąg na dnie Bałtyku, katyńskie archiwa.
Ale, według informacji DZIENNIKA, kontakty dyplomatyczne z Rosjanami w ostatnim czasie znacznie się ożywiły. Wizytę Ławrowa poprzedził cykl spotkań na szczeblu ministerialnym i konsularnym. A
10 dni po Ławrowie do Polski ma przyjechać Konstantin Kosaczow, przewodniczący komisji spraw zagranicznych rosyjskiej Dumy.
Znawcy stosunków polsko-rosyjskich są dobrej myśli. Ale nie brakuje i głosów krytycznych. Jeden z rozmówców DZIENNIKA uważa, że wizyty mają pokazać Unii Europejskiej, że Rosja potrafi
dobrze żyć z sąsiadami. Bo w przyszłym roku czekają ją rozmowy o nowym porozumieniu z UE.
Zdaniem znawców tematu to, że wizyta Ławrowa odbędzie się w październiku, oznacza, że w tym roku nie dojdzie do spotkania prezydentów Polski i Rosji, bo na przygotowanie takiego szczytu
trzeba przynajmniej kilku miesięcy.