PiS chciał zwerbować m.in. Andrzeja Smirnowa, Jadwigę Zakrzewską, Łukasza Abgarowicza, Mirosława Koźlakiewicza i Jolantę Hibner - ustalił DZIENNIK. "Akcja była prowadzona przez całą rzeszę posłów PiS" - twierdzi Rokita. I apeluje do Jarosława Kaczyńskiego, by - jak stwierdził - nie budował poparcia dla rządu metodą zorganizowanego przekupstwa. "Jeżeli tajne wizyty u posłów kilku klubów są odzwierciedleniem polityki rządu na rzecz budowania nowej większości, to gdzie my żyjemy? Chciałoby się powiedzieć do Jarosława Kaczyńskiego: Wstydu waćpan oszczędź" - mówi Rokita.
Według DZIENNIKA, posłowie PiS otrzymali od posła Marka Kuchcińskiego zalecenie, by namawiać znanych sobie posłów PO i Samoobrony do przejścia na stronę koalicji. W przypadku Samoobrony akcja już przyniosła efekty: Lepper stracił pięciu posłów. "Ludzie z PiS starają się to robić dyskretnie, wykorzystując układy koleżeńskie między posłami" - opisuje metody namawiania poseł PO Stanisław Gorczyca.
PiS oczywiście zaprzecza wszystkiemu. Szef klubu Marek Kuchciński przyznaje jednak, że są jakieś kontakty między dwoma klubami. "Wiemy, że większość posłów PO nie chce przyspieszonych wyborów" - twierdzi.
Jednak próby przeciągania posłów są też po drugiej stronie barykady. Roman Giertych powiedział wczoraj, że Andrzej Lepper namawiał go do wyjścia z koalicji. Szef Samoobrony miał zachęcać go do poparcia PO w tworzeniu nowej większości parlamentarnej. Jednak Lepper też nie chce się do niczego przyznać. "Kompletna bzdura" - mówi DZIENNIKOWI Lepper. "Jemu rozum poszedł w nogi. Po co mi Giertych z tym jego jednoprocentowym poparciem?" - pyta Lepper.