Nie doczekamy lepszych czasów za jej rządów, nie będzie też dbać o nas przez lata. Anna Kalata rezygnując z funkcji ministra pracy, udowodniła, że jej wyborcze hasła to bzdury. Przez cztery miesiące ministrowania nie załatwiła nic. A taką miała szansę... Mogła zrealizować przedwyborcze zapewnienia, że jako twarda baba poprawi nasz los i da pracę.

Wszystko przez to, że jej partyjny szef Andrzej Lepper wyleciał z rządu. Czyżby teraz poczuła się urażona, że Lepperowi odebrano stołek wicepremiera i ministra rolnictwa?

Po odejściu Kalaty minister budownictwa Antoni Jaszczak, ostatni z Samoobrony na tak wysokim stołku, rozpaczliwie zapewnia, że pracy zmieniać nie zamierza. Czyżby nie czuł się tak bardzo związany z wodzem jak jego koleżanka? Na to pytanie nie odpowiada.