W nagraniach widać było wyraźnie, że Renata Beger przygotowała się do rozmów, sama zasugerowała gotowość przejścia do PiS i wyznaczyła za to cenę. Cała sytuacja była przygotowana po to, aby postawić PiS w bardzo trudnej sytuacji i storpedować próby stworzenia koalicji przy poparciu PSL i uciekinierów z Samoobrony. To jest logika konfliktu politycznego – PO i Samoobrona chcą nowych wyborów, a PiS próbuje uratować koalicję.

Dziwi mnie tylko ton świętego oburzenia Platformy Obywatelskiej. Można zapytać, czego dowiedzielibyśmy się o targach politycznych w trakcie domniemanego spotkania Donalda Tuska z Andrzejem Lepperem? Ponieważ jednak dla Leppera głównym wrogiem są teraz bracia Kaczyńscy, pewnie się tego nigdy nie dowiemy. Ciekawe jest też pytanie, czy Lepper nagrywa wszystkie swoje rozmowy?

Trafiło na PiS, które zapłaci cenę za to, że zaufało Renacie Beger. Sytuacja jest rzeczywiście niezręczna, ale z drugiej strony transfery z klubu do klubu zazwyczaj łączą się z obietnicami. Pytanie, czy o całej sprawie wiedział premier Kaczyński. Z tego, co mówi Adam Lipiński, premier nie wyraził zgody na warunki przedstawione przez Renatę Beger. I jeszcze jedna refleksja – trudno wymagać, żeby cała Polska troszczyła się teraz o to, by klub Samoobrony pozostał nienaruszony.