Ich usta zawsze są pełne wielkich słów. Co dzień słyszymy kwieciste przemowy o umiłowanym kraju i obowiązkach wobec Ojczyzny. I... na tym koniec.
Nasi politycy, gdy tylko kończą swe przemowy w błysku fleszy i wśród kamer, natychmiast zapominają o tym, co jeszcze przed chwilą mówili. I choć wielu z nich podkreśla swe przywiązanie do tradycji, to z egzaminu z patriotyzmu dostaliby pałę!
11 listopada to jedno z największych polskich świąt narodowych. Dla uczczenia tego święta ulice, urzędy i bloki dekorowane są narodowymi flagami. A jak z tym u polityków? Oni, wbrew temu co zwykle mówią, ten wielki dzień po prostu zignorowali. Na domach Romana Giertycha, Leszka Millera, Leszka Balcerowicza, Andrzeja Aumillera czy Donalda Tuska próżno szukać czegokolwiek, świadczącego o ich pamięci dla Święta Niepodległości - donosi "Fakt".