Franciszek I., oskarżony o namawianie działaczki Samoobrony do składania fałszywych zeznań w sprawie seksafery, nie dał się wyrzucić z Samoobrony. Sam dziś wystąpił z partii. W swoim domu pod Myślenicami czeka teraz na rozwój śledztwa.
Prokuratura już zabroniła mu wyjeżdżać z kraju. Franciszek I. musi się również raz w tygodniu meldować na komisariacie policji. Nie wolno mu się także kontaktować z działaczką Samoobrony, której zeznania obciążają Stanisława Łyżwińskiego. Kobieta powiedziała prokuraturze, że Łyżwiński zmuszał ją do seksu.
Franciszek I. w rozmowie telefonicznej z działaczką miał ją prosić, by nie zeznawała przeciw Łyżwińskiemu. Tak ustalili śledczy. Jeśli zarzuty wobec Franciszka I. się potwierdzą, może trafić do więzienia na pięć lat.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|