"Rozmawialiśmy o tym. Kazimierz Marcinkiewicz nie chce odchodzić z polityki, ale jest bardziej zainteresowany jakimś eksponowanym miejscem w sferze gospodarki państwowej" - powiedział premier.

Czy to znaczy, że Marcinkiewicz zajmie miejsce dotychczasowego prezesa PKN Orlen? Tego premier nie chciał ujawnić. Powiedział tylko, że decyzję poznamy na początku stycznia.

Równie tajemniczy jest sam Kazimierz Marcinkiewicz. "Rozważam możliwość wejścia do ważnej spółki" - powiedział w Radiu Zet.

Jarosław Kaczyński uchylił też rąbka tajemniczych rozmów z byłym szefem rządu. Okazało się, że Marcinkiewicz chciał zostać wicepremierem do spraw gospodarczych. A to był warunek nie do przyjęcia, bo skończyłoby się to odejściem z rządu wicepremier i minister finansów Zyty Gilowskiej.

We wczorajszym wywiadzie dla "Faktu" Gilowska jasno stawiała sprawę: albo ona, albo Marcinkiewicz. "Wielokrotnie mówiłam, że pan premier Marcinkiewicz ma kwalifikacje do sprawowania dowolnej funkcji w rządzie" - zapewniała. Ale na pytanie, co zrobi, jeśli Marcinkiewicz dostanie sprawy gospodarcze, odpowiedziała twardo: "Jestem w rządzie dlatego, że jestem wicepremierem do spraw gospodarczych. Gdyby miało się to zmienić, to oczywiście odejdę".

"Żałuję, że polityk cieszący się tak dużym zaufaniem nie wzmocni mojego rządu" - dodał premier.