Dziennik Gazeta Prawana logo

Klaun w polityce to niepraktyczny dziwoląg

12 października 2007, 14:51
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"W żadnym razie nie dyskwalifikowałbym cyrkowych umiejętności pana Podgórskiego, ale nie sadzę, żeby były one w jakimkolwiek stopniu przydatne do pracy w gabinecie politycznym ministra" - mówi DZIENNIKOWI Kazimierz M. Ujazdowski, minister kultury i dziedzictwa narodowego.
Agnieszka Sopińska: Czy pan wie, po co ministrowi rolnictwa doradca do spraw kultury i dziedzictwa narodowego?
Kazimierz M. Ujazdowski*: Nie potrafię tego pojąć. Jestem zaskoczony i traktuję to jako niepraktyczny dziwoląg.

Dziwna jest sama postać tego doradcy. Wiesław Podgórski to klaun, brzuchomówca i wodzirej.
W żadnym razie nie dyskwalifikowałbym cyrkowych umiejętności pana Podgórskiego, ale nie sadzę, żeby były one w jakimkolwiek stopniu przydatne do pracy w gabinecie politycznym ministra.

Podgórski ma ministerialne wizytówki, ma w resorcie swój gabinet. Chwali się tym, że jest doradcą ministra rolnictwa.
Ciekawe, jaka jest efektywność jego pracy w gabinecie politycznym ministra rolnictwa. Te gabinety mają pomagać ministrowi w realizacji jego polityki. Bez względu na to, czy jest to pan Podgórski, czy ktokolwiek inny, to w żaden sposób doradca do spraw kultury i dziedzictwa narodowego nie może być przydatny szefowi resortu rolnictwa. Praca takiego człowieka nie przydaje się ministrowi.

Podgórski powinien stracić stanowisko?
Minister rolnictwa ma co prawda pewną łączność z kulturą, jest odpowiedzialny za bibliotekę rolniczą, ale to absolutny margines jego zainteresowań. Tak więc bezsensowne było zatrudnienie pana Podgórskiego na takim stanowisku.

PiS może jakoś reagować na tego typu wybryki swoich koalicjantów?
Mamy do czynienia z wybrykiem, sprawą bardziej dziwną niż szkodliwą. Jeśli jest szkodliwa to przede wszystkim dla wizerunku. Gabinety polityczne nie powinny być wolnymi miejscami, które zajmują przypadkowi ludzie.

Ale czy nie jest tak, że tego typu przypadki kompromitują cały rząd?
Zachowajmy umiar w słowach. To jest drobna śmieszność, która może być w wyeliminowana w 15 minut i słowo „kompromitacja jest nie na miejscu. Takie rzeczy zdarzają się również w dojrzałych demokracjach. Oczywiście takie sytuacje są naganne.

Czy pana zdaniem nie odbije się to negatywnie na wizerunku całej ekipy rządzącej.
Gdybyśmy z takimi sytuacjami sobie nie radzili, to by się odbijało. Ale PiS udowadnia, że radzi sobie z dużo poważniejszymi sytuacjami.

Ale PiS reaguje dopiero po ujawnieniu jakieś sprawy przez media. Nie za późno?
Prawo i Sprawiedliwość jest formacją silną, natomiast nie ma cech boskich, nie jest organizacją wszechwiedzącą. Ani premier, ani członkowie kierownictwa PiS nie mogą wszystkiego wiedzieć o wszystkich osobach zatrudnianych na wyższych stanowiskach urzędnicznych. To jest obszar swobodnej władzy ministrów. Oczekiwanie, że premier będzie znał nazwiska wszystkich ludzi zatrudnionych w poszczególnych resortach jest oczekiwaniem, że będzie miał cechy boskie a nie ludzkie.
* Kazimierz M. Ujazdowski jest ministem kultury i dziedzictwa narodowego
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj