Polski naród nie umie przebaczać i nie zna litości - tak były premier Tadeusz Mazowiecki ocenia Polaków, komentując włoskiej prasie sprawę arcybiskupa Stanisława Wielgusa. Uważa on, że lustracja stała się w naszym kraju bardziej święta niż sam Kościół.
"Dzisiaj polski Kościół jest rozdarty na tych, którzy wychwalają dymisję Wielgusa jako zwycięstwo świeckich i tych, jak Radio Maryja, którzy mówią o
spisku, uknutym przez ciemne siły" - powiedział Mazowiecki włoskiemu dziennikowi katolickiemu "Avvenire".
Według pierwszego niekomunistycznego premiera, jest to rezultat polityki ultrakonserwatywnego rządu, który zapowiedział oczyszczenie kraju z pozostałości komunizmu. "Tymczasem mamy do czynienia z serią rewelacji, które oskarżają osobistości kościelne" - podkreślił Mazowiecki.
Uważa on, że trzeba nie tylko skrupulatnie rozpatrzyć przypadki księży-agentów, ale "należy pamiętać słowa Jana Pawła II, który dziękował Bogu za cuda, do jakich doszło na naszej ziemi i za niezwykłe zwycięstwo odniesione przez naród polski nad ciemiężącym i despotycznym reżimem".
"Dzisiaj widzę pokusę, by przekształcić to zwycięstwo, z którego należy być dumnym, w porażkę, której należy się wstydzić. Ja się na to nie zgadzam" - podkreślił Tadeusz Mazowiecki.
Według pierwszego niekomunistycznego premiera, jest to rezultat polityki ultrakonserwatywnego rządu, który zapowiedział oczyszczenie kraju z pozostałości komunizmu. "Tymczasem mamy do czynienia z serią rewelacji, które oskarżają osobistości kościelne" - podkreślił Mazowiecki.
Uważa on, że trzeba nie tylko skrupulatnie rozpatrzyć przypadki księży-agentów, ale "należy pamiętać słowa Jana Pawła II, który dziękował Bogu za cuda, do jakich doszło na naszej ziemi i za niezwykłe zwycięstwo odniesione przez naród polski nad ciemiężącym i despotycznym reżimem".
"Dzisiaj widzę pokusę, by przekształcić to zwycięstwo, z którego należy być dumnym, w porażkę, której należy się wstydzić. Ja się na to nie zgadzam" - podkreślił Tadeusz Mazowiecki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|