Posłowie, którzy weszli w skład komisji, aż rok musieli czekać, by wreszcie na dobre zabrać się do tropienia przekrętów finansowych. Bo pierwszą uchwałę, na mocy której mieli działać, zakwestionował Trybunał Konstytucyjny. Teraz prawo znowelizowano - PiS twierdzi, że nowa uchwała pozwala bez przeszkód badać prywatyzacje banków, przeprowadzone od 1989 do 2006 roku.

Ale na początek posłowie chcą zgromadzić wiedzę o ewentualnych nadużyciach, by potem wiedzieć, o co pytać świadków. Ale najpierw ktoś musi się nią ze śledczymi podzielić. I dlatego Artur Zawisza, przewodniczący komisji, złożył wniosek o powołanie na pierwszego świadka Józefa Oleksego. Dlaczego akurat byłego premiera? Bo Oleksy w ujawnionej przez DZIENNIK rozmowie z Aleksandrem Gudzowatym mówił, iż ma wiedzę o przekrętach w bankowości.

Prace komisji ruszyły z kopyta, ale wcale nie jest przesądzone, czy posłowie będą mogli bez przeszkód doprowadzić je do końca. A to dlatego, że wczoraj do Trybunału Konstytucyjnego trafiła kolejna skarga na powołującą komisję uchwałę. Złożyli ją posłowie Platformy Obywatelskiej. Politycy tej partii, jak i członkowie wybrani z ramienia SLD nie przyszli na dzisiejsze posiedzenie komisji.