Rodacy Putina praktycznie zniknęli ze sportowych aren
Rosyjscy sportowcy, reprezentacje kraju zbrodniczego reżimu oraz tamtejsze drużyny klubowe zostały wykluczone praktycznie ze wszystkich rozgrywek międzynarodowych. Nieliczni przedstawiciele państwa rządzonego przez Putina startują poza granicami swojej ojczyzny.
Zmuszeni są jednak to robić pod neutralną flagą. Nie wolno im używać emblematów narodowych oraz odgrywać rosyjskiego hymnu. Dodatkowo każdy z nich musi wykazać brak powiązań z armią i służbami oraz innymi resortami "siłowymi".
Rosja czeka na decyzję MKOl
Rosyjski minister sportu i szef tamtejszego komitetu olimpijskiego przekonany jest, że wkrótce się to skończy. Michaił Diegtiariew jest przekonany, że sankcje zostaną wkrótce zniesione i jego rodacy na takich samych prawach jak sportowcy z innych krajów wrócą do rywalizacji na światowych arenach.
Według Diegtiariewa jego rodacy na czele z Putinem już mogą odliczać czas. Szef resortu twierdzi, że stopniowe przywracanie Rosjan do pełnoprawnej rywalizacji może nastąpić dwa lub trzy miesiące po zakończeniu igrzysk olimpijskich we Włoszech. Międzynarodowy Komitet Olimpijski rozważa taką decyzję. Czekamy na zebranie Komitetu Wykonawczego MKOl. W tym roku planujemy wziąć udział w 60 mistrzostwach Europy i świata. Realnym celem pozostają igrzyska olimpijskie w Los Angeles w 2028 roku - podkreślił Diegtiariew.
Prezydent FIFA dał Rosjanom nadzieję
Minister sportu z optymizmem i wielkim zadowoleniem przyjął ostatnie wypowiedzi prezydenta FIFA. Gianni Infantino stwierdził, że piłkarska reprezentacja Rosji, jak i tamtejsze drużyny klubowe możliwie szybko powinny wrócić do rozgrywek międzynarodowych.
Nie mogę podać wielu szczegółów, ale mogę zdradzić, że już się do tego przygotowujemy. Jeśli nasza sprawa zostanie rozstrzygnięta w pozytywny sposób, to nikt nie będzie mógł nas zbojkotować, bo zostanie ukarany walkowerem - zaznaczył Diegtiariew.