Dziennik Gazeta Prawana logo

Podróż premiera przerwana przez Amerykanów

13 października 2007, 14:36
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Kuwejt i Katar - te kraje miał odwiedzić premier Kaczyński. Ale tam nie dotarł, bo Amerykanie ze względów bezpieczeństwa nie pozwolili na przelot jego samolotu nad Irakiem. "To upokorzenie dla Polaków" - komentuje szef PO, Donald Tusk.

Wizyta miała trwać trzy dni. Samolot z premierem na pokładzie już leciał w kierunku Bliskiego Wschodu. Jednak nad Irakiem korytarz powietrzny został niespodziewanie zamknięty. Rzecznik rządu Jan Dziedziczak tłumaczył, że to z powodu operacji prowadzonej przez siły powietrzne USA.

Zawrócona maszyna zatrzymała się w Turcji, by uzupełnić paliwo. A ponieważ nie było pewności, że w ciągu kilku godzin uda się uzyskać zgodę na dalszy lot, premier postanowił przełożyć wizytę. "Sytuacja w regionie jest złożona, takie rzeczy mogą się zdarzyć" - tłumaczył podsekretarz stanu w Kancelarii Premiera Andrzej Sadoś.

Tak duże opóźnienie oznaczałoby, że większa część z zaplanowanych rozmów z władzami Kuwejtu nie odbyłaby się. Tym bardziej, że w związku z zamieszaniem, jakie panowało przy wyborze nowego marszałka Sejmu, rządowy TU 154 z kilkugodzinnym opóźnieniem wystartował z Warszawy. Samolot z premierem na pokładzie powrócił do kraju nad ranem.

"To upokorzenie dla Polaków" - grzmi szef PO Donald Tusk. I korzysta z okazji by dopiec premierowi. "Wizyty polskiego premiera trzeba dobrze przygotowywać. Nie może być tak, że amerykański urzędnik wojskowy niskiej rangi, będzie decydował o tym, gdzie ląduje polski premier. Obawiam się, że to nie urzędnik amerykański zrobił błąd, ale że to my źle przygotowaliśmy od strony technicznej tę wizytę. To wstyd" - dodaje Tusk.

"To nie był błąd polskiej strony" - odpowiada mu rzecznik rządu Jan Dziedziczak. "Trwa cały czas wyjaśnianie sprawy, ale wstępne informacje wskazują, że brak zgody na przelot samolotu pana premiera nad jedną ze stref w Iraku z pewnością nie wynikał z błędów strony polskiej" - podkreśla. Dodaje, że wszelkie kwestie techniczne i formalne były sprawdzane wielokrotnie, ostatni raz tuż przed wylotem z Warszawy. Odnosząc sie do wypowiedzi Donalda Tuska rzecznik oświadczył: "Mówienie bez jakiejkolwiek wiedzy o złym przygotowaniu wizyty świadczy jedynie o politycznym zacietrzewieniu Donalda Tuska".

Zdaniem rzecznika PiS Adama Bielana, sprawa ma związek ze względami bezpieczeństwa i nie chodzi o kwestie polityczne. "Trzeba pamiętać, że Irak jest szczególnym krajem, w którym zagrożenie atakami terrorystycznymi jest bardzo duże" - tłumaczy.

W to, że decyzja o zakazie lotu dla premiera zapadła wyłącznie ze względów bezpieczeństwa wierzy też eurodeputowany Samoobrony Ryszard Czarnecki. "Lepszy jest premier żywy, niż narażony na niebezpieczeństwa. Jestem przekonany, że nasz amerykański sojusznik wie, że leciał premier kraju, który jest najbardziej wypróbowanym sojusznikiem USA w Europie" - mówi Czarnecki

W TVN24 rzecznik rządu zapowiedział, że Polska będzie domagała się wyjaśnień; trwają w tej sprawie "rozmowy dyplomatyczne" ze
stroną amerykańską i iracką. Dziedziczak dodał, że wyjaśnienia te zostaną przekazane władzom Kuwejtu i Kataru. Oba państwa "przyjęły przełożenie wizyty ze zrozumieniem", a po długim weekendzie zostanie wyznaczony nowy termin.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj