Poseł, który ostatnio pozował przed kamerami ze sztucznym penisem, zabrał grupę nastolatków z Lublina na długi weekend na spływ po słynnej rzece Rospudzie. W ośrodku wypoczynkowym Goła
Zośka pod Augustowem wypożyczyli kajaki i jeziorem popłynęli w kierunku rzeki. "Poseł najprawdopodobniej tak bardzo się zachwycił dziewiczą przyrodą, że nie zauważył, że
czwórka jego podopiecznych: Karol S., Kasia O., Hubert R. i Tomasz W. została z tyłu" - pisze "Fakt". I dopiero o godz. 22, trzy godziny po tym, jak sam z pozostałą
piątką kajakarzy dopłynął do ośrodka, zaalarmował policję o ich zaginięciu.
"Gdy się zorientowaliśmy, że dalej już nie damy rady, to podpłynęliśmy do brzegu i tam czekaliśmy na pomoc. A ta zjawiła się dopiero po zmierzchu" - wspomina Hubert,
który utknął na mokradłach nad Rospudą.
'Czwórka zziębniętych i przemoczonych kajakarzy siedziała na brzegu. Na szczęście tym razem skończyło się na strachu, ale finał tej wyprawy mógłby być tragiczny" - mówi nadkom.
Jacek Dobrzyński. "Odetchnęliśmy z ulgą, gdy się okazało się, że nie musimy używać sprzętu do nurkowania" - mówi aspirant Roman Roszkowski, strażak w Augustowie.
Mundurowi wzięli wycieńczonych turystów na swoją łódź, a kajaki holowali. Po kilkudziesięciu minutach przekazali ich Palikotowi. Następnego dnia cała wycieczka wróciła do domów.