PiS chce ustawą rozliczyć się z niechlubną przeszłością i zamknąć okres komunizmu. Projekt zakłada usunięcie wszystkiego, co w jakikolwiek sposób wychwala komunizm.

Jednak szef klubu PiS Marek Kuchciński zapowiada, że w ustawie przewidziano wyjątki. Nie ma na przykład co liczyć na to, że na podstawie ustawy - jeśli oczywiście uchwali ją Sejm - będzie zburzony Pałac Kultury w Warszawie... Bo jest on wpisany do rejestru zabytków. Podobnie przed zniszczeniem chronione będą przedmioty z wystaw muzelanych i nagrobki na cmentarzach.

Zostaną też nazwy, które nie gloryfikują samej ideologii komunistycznej, a jedynie zawierają nazwiska osób działających w pewnym okresie na rzecz komunizmu.

Wszelkie koszty związane z usuwaniem symboli ma ponieść skarb państwa, a nad wykonaniem ustawy mają czuwać samorządy. Jeśli samorządowcy będą zbyt opieszali, zdyscyplinują ich wojewodowie.

Liderzy opozycyjnych partii: PO, SLD i PSL, ale też koalicyjnej Samoobrony skrytykowali projekt PiS. Zdaniem LPR, projekt ustawy ma charakter "raczej symboliczny".

Wiceszef PO Bronisław Komorowski uważa, że w sprawach dotyczących usuwania symboli komunizmu rząd niepotrzebnie bierze na siebie decyzje, które mogą być bardzo kontrowersyjne, także w relacjach międzynarodowych. "Lepiej jest tak jak jest, tzn. że są to decyzje samorządów. Natomiast rząd mógłby rozważyć jakąś
formułę wspierania, od strony pokrycia kosztów, zmiany nazwy ulic czy przeniesienia pomnika" - ocenił.

Podobnego zdania jest, co nie ucieszy PiS, Samoobrona. Zdaniem jej wiceszefa Krzysztofa Filipka lepiej, aby sprawą zajmowały się społeczności lokalne. Według niego ustrzeże to nas przed nieprzyjemnościami.