Dziennik Gazeta Prawana logo

Minister Giertych nie dokończył rozmowy

13 października 2007, 15:00
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Minister edukacji Roman Giertych nie dokończył rozmowy z DZIENNIKIEM. Wicepremier przypomniał sobie o ważnym spotkaniu akurat wtedy, gdy gazeta chciała zapytać o zdjęcie posła LPR Wojciecha Wierzejskiego obejmującego się z półnagim mężczyzną podczas koncertu. I o to czy mogłoby być odebrane jako propagowanie homoseksualizmu.
Anna Wojciechowska: Czemu konkretnie chce pan zapobiec?
Roman Giertych: Choćby rozdawaniu ulotek zachęcających do uprawiania stosunków homoseksualnych, co miało miejsce w Krakowie.

To nie było w szkole. Może pan podać inne przykłady?
Albo organizowanie spotkań, na których tłumaczy się młodzieży, że współżycie homoseksualne jest tak samo dobre w sensie oceny filozoficznej czy moralnej jak związki małżeńskie.

Pan mówi, że problem się szerzy, a dyrektorzy mówią, że w ogóle go nie ma.
Nie mówię, że się szerzy, ale że się szerzył. Trudno, żeby teraz w obecnej dobie rządów w edukacji ktokolwiek wpuszczał organizacje homoseksualne do szkół, bo natychmiast wyciągnąłbym konsekwencje. Chodzi mi o to, żeby ten stan praktyczny utrwalić w normę prawną.

Czy można kogoś przekonać do homoseksualizmu?
Do wszystkiego można przekonać.

Wyobraża sobie pan sytuację, że dziewczynce, której podobają się chłopcy, na skutek pogadanki nagle zaczynają się podobać tylko dziewczynki?
Zgadzam się, że to nie jest proste. Jest wiele rzeczy, do których trudno przekonać, jak panią do tej ustawy, ale może mi się uda. Każda forma przekonywania ma to do siebie, że albo się uda, albo nie.

Zna pan przypadek, żeby przez pogadankę z homoseksualistą ktoś zmienił swoją orientację seksualną?
Wszyscy lekarze, którzy się tym zajmują, bo to jeszcze niedawno określane było jako choroba, wskazują, że to zjawisko rozszerza sie poprzez kontakt z osobami, które takie rzeczy propagują. Taka jest prawda.

W jaki sposób?
Ja nie jestem lekarzem, żeby dokładnie pani powiedzieć. Odsyłam po informację do pani dyrektor Hanny Wujkowskiej (doradczyni wicepremiera Giertycha - przyp red.).

Ale to pan firmuje te przepisy. Jak odróżnić propagowanie od informowania?
To jest kwestia oceny. To są trudne rzeczy, nie mówię, że jest łatwo. Trudno to zrozumieć, jak ktoś nie jest prawnikiem. Jest jednak definicja prawna, która mówi, że propagowanie to intencjonalne nakłanianie w celu przekonania kogoś do pewnej postawy. Skutkiem propagowania nie musi być praktyka, może być wytworzenie przekonania, że homoseksualizm jako zjawisko jest równoprawne z rodziną heteroseksualną.

Tylko jak ocenić intencje? Zdjęcie mężczyzny, który obejmuje innego mężczyznę bez koszuli, propaguje homseksualizm?
To zależy, czy to ma np. pokazać: „O, zobaczcie jak to jest fajnie, uznajcie tych dwóch jako równoprawną rodzinę. Jeżeli tak, to jest to propagowanie. Ale jeżeli ktoś pokazuje to samo zdjęcie i mówi przy tym: „Zobaczcie, tak się nie powinno robić to nie jest to propagowanie. Ale nie potrafię ocenić każdego przypadku wymyślonego przez panią.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj