Dziennik Gazeta Prawana logo

Prezydent Kaczyński nie przekonał Angeli Merkel

13 października 2007, 15:40
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Rozmawiali dłużej niż przewidywano. Ale ponad czterogodzinne spotkanie prezydenta Lecha Kaczyńskiego z szefową niemieckiego rządu Angelą Merkel nie przyniosło żadnych efektów. "W sprawie systemu głosowania w Unii Europejskiej pozostaliśmy przy swoich stanowiskach" - mówi prezydent Kaczyński.

Merkel i Kaczyński spotkali się w podberlińskim zamku Meseberg, by na pięć dni przed brukselskim szczytem porozmawiać o przyszłości traktatu reformującego UE. Wiadomo było jednak, że głównym tematem spotkania był system głosowania w Unii Europejskiej.

Choć tego wcześniej nie planowano, po wyjściu polskich i niemieckich negocjatorów politycy rozmawiali sami - w cztery oczy. Z jakimi efektami? "Na razie pozostaliśmy przy swoich zdaniach" - powiedział po spotkaniu" - prezydent Lech Kaczyński.

A to, zgodnie z zapowiedziami polskiego rządu, oznacza, że Polska zerwie unijny szczyt. Jednak Kaczyński ma nadzieję, że w przyszłym tygodniu, podczas szczytu UE, uda się znaleźć kompromis.

Kanclerz apeluje o kompromis
Przed spotkaniem Angela Merkel umieściła na swoim wideo-blogu kolejny apel o kompromis w kwestii Traktatu Konstytucyjnego UE. Według niej, ma on pozwolić Europie "odzyskać zdolność do działania". Szefowa niemieckiego rządu w swoim nagraniu nie odniosła się jednak ani słowem do spotkania z polskim prezydentem, ani do polskiej propozycji dotyczącej zmiany sposobu głosowania w UE.

Niemiecki minister nie wierzy w pierwiastek
Zanim jeszcze zaczęło się spotkanie pod Berlinem, Niemcy już wysłali sygnał, że nie należy spodziewać się przełomu. Minister spraw zagranicznych tego kraju Frank-Walter Steinmeier udzielił wywiadu, w którym już w zasadzie przesądził efekt polskiego uporu w sprawie systemu głosowania w UE. Minister wątpi, by Polska przekonała resztę państw do "pierwiastka".

"Na końcu każda decyzja zapada jednomyślnie. To znaczy, że polski postulat uregulowania kwestii ważenia głosów inaczej, niż zostało to ustalone, musiałby uzyskać zgodę wszystkich 27 krajów członkowskich. Uważam to za mało prawdopodobne" - powiedział Steinmeier w wywiadzie opublikowanym w sobotnim wydaniu "Frankfurter Rundschau".

Według niemieckiego ministra, polski sprzeciw nie przyniesie niczego dobrego. A to dlatego, że na proponowany przez nas "pierwiastek" Europa się nie zgodzi. "Jeśli chodzi o ważenie głosów, nikt oprócz Polski nie chce ponownie otwierać ustalonego pakietu" - powiedział.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj