Dziennik Gazeta Prawana logo

Od stołków się nie oderwą

13 października 2007, 16:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Rano wychodzą z koalicji, a wieczorem w niej zostają. Straszą przyspieszonymi wyborami, ale po chwili potulnie kładą po sobie uszy. Tak aparatczycy Samoobrony od kilku dni robią sobie kabaret z polityki i grają na nerwach Polakom. Sami nigdy nie odspawają się od intratnych stanowisk i pohukują tylko na pokaz. Gdy stroją groźne miny przed kamerami, nogi aż trzęsą im się ze strachu przed utratą stołków - uważa "Fakt".

Zapowiadany przez Andrzeja Leppera rzekomy przełom w kryzysie rządowym pękł jak nadęty balon. Posłowie Samoobrony buńczucznie zapowiadali, że wyjdą z koalicji, jeśli nie zobaczą twardych dowodów winy byłego wicepremiera. Ale znów skończyło się na pogróżkach. "Spokojnie z tą decyzją. Ona będzie w stosownym czasie" - zmiękł sam Andrzej Lepper.

A za powód zmiany opinii podał... zbliżające się żniwa. "Pogoda niezbyt sprzyjająca, a na polach dużo rzepaku na biopaliwa. Nie możemy zdestabilizować państwa" - kluczył rzucony na kolana wódz Samoobrony.

Prawda jest jednak inna. Dla ekipy Leppera nigdy nie będzie odpowiedniej pogody, żeby odsunąć się od koryta. Nawet polityczne gradobicie nie skłoni ich do pożegnania się z profitami władzy. Powód? Za dużo mają do stracenia - twierdzi "Fakt".

Zapożyczeni po uszy posłowie Samoobrony ani myślą pozbyć się poselskich uposażeń i diet. Tworzą w parlamencie prawdziwy klub dłużników. 32 posłów Leppera pobrało kredyty, które w sumie opiewają na ponad 10 mln zł. Rozwiązanie Sejmu to dla nich widmo bankructwa. Bez pensyjek z parlamentarnej kasy pozostanie im tylko zaryglować się w domach przed komornikami. Tylko Janusz Maksymiuk, kreowany na nowego lidera partii, ma do spłacenia niemal 5 mln zł - wylicza "Fakt".

Ale długi to jeszcze nie wszystko. Po wejściu na salony władzy działacze Samoobrony dochrapali się setek państwowych stanowisk - od ministerialnych po stołki w powiatach i gminach. Cały tabun wygłodniałych działaczy, pseudoekspertów i doradców przypuścił atak na resorty, gabinety polityczne ministrów, fundusze, rady nadzorcze, urzędy wojewódzkie, agencje oraz ich oddziały w terenie.

Na ciepłych posadkach lądowali też znajomi i członkowie rodzin pomagierów Leppera. Żona Krzysztofa Filipka, znalazła zatrudnienie przy minister pracy Annie Kalacie. Córka i synowa Renaty Beger trafiły do jednego z oddziałów Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Z kolei szwagierka Danuty Hojarskiej wystartowała do kariery w Agencji Rynku Rolnego na Pomorzu, a córka Genowefy Wiśniowskiej zahaczyła się w sekretariacie Ministerstwa Budownictwa - przypomina "Fakt".

Nic więc dziwnego, że gdy Lepper radził w Sejmie nad wyjściem z koalicji, telefony posłów Samoobrony rozgrzewały się do czerwoności. To partyjne doły dawały znać o swoich interesach - donosi bulwarówka.



Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj