"Rada Wojewódzka Samoobrony przyjęła wniosek jednogłośnie i o losie Czarneckiego zdecyduje prezydium partii oraz sam Andrzej Lepper" - mówi Jerzy Żyszkiewicz, szef dolnośląskiej Samoobrony. Wniosek ma jeszcze dziś trafić do władz Samoobrony w Warszawie.
Czym naraził się Czarnecki? Najpierw tym, że namawiał Leppera, by nie zrywał koalicji mimo wyrzucenia wicepremiera z rządu. Atmosfera się uspokoiła, gdy taką decyzję podjął i sam szef. Ale teraz Czarnecki przesadził. Stwierdził, że jeśli Samoobrona opuści koalicję, to dojdzie do rozłamu w partii. "Część posłów po prostu nie zgodzi się na wyjście z koalicji" - zapowiedział Czarnecki.
"Pan Czarnecki może się pakować z Samoobrony już dzisiaj" - odpowiedział na to Lepper. "On nie będzie dyktował Samoobronie co ma robić i nie będzie insynuował, że w partii mogą być rozłamy" - dodał. I wyliczył, że partię może opuścić góra dziesięć osób.