Informacje o "przebijaniu" się do PSL od dłuższego czasu krążą wśród działaczy PiS. Z naszych informacji wynika, że w ostatni piątek minister rolnictwa Wojciech Mojzesowicz spotkał się z Waldemarem Pawlakiem. "Mojzesowicz należał kiedyś do PSL, poza tym reprezentuje środowisko chłopskie, więc na pewno łatwej będzie mu porozumieć się z liderem PSL niż innemu politykowi Prawa i Sprawiedliwości" - mówi DZIENNIKOWI anonimowo jeden z polityków PiS.
Oficjalne wypowiedzi polityków jednej i drugiej partii w sprawie ewentualnej współpracy są mocno zdystansowane.
"Ścisłe kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości nie prowadzi żadnych rozmów z PSL, co nie wyklucza, że politycy PiS niższego szczebla takie rozmowy prowadzi" - mówi Adam
Lipiński, szef gabinetu politycznego Jarosława Kaczyńskiego.
"Nie odebraliśmy żadnych sygnałów, że PSL chciałoby wesprzeć koalicję. Sami też takich sygnałów nie wysyłamy" - dodaje Lipiński. Zaznacza jednak, że PSL w każdej chwili może dołączyć do koalicji. "Nam zależy na realizacji programu <Solidarne Państwo>, jeżeli partia Waldemara Pawlaka chce się do tego dołączyć, to nie widzę przeszkód" - przyznaje. Zaznacza, jednak, że obecnie o wiele bardziej realnym scenariuszem są przyśpieszone wybory. Wtedy, jak powiedział nam szef gabinetu politycznego premiera, Prawo i Sprawiedliwość będzie starało się w okresie przedwyborczym uzyskać wsparcie opozycji przy przegłosowaniu najważniejszych ustaw.
Marek Sawicki, poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego, przyznaje, że jedynym możliwym scenariuszem w tej kadencji Sejmu jest jeszcze koalicja PiS-PO-PSL. "Taka większość może doprowadzić do zmian w konstytucji, przeprowadzenia przez Sejm ważnych ustaw, np. zmian w prawie budowlanym, i wtedy z podniesioną głową możemy iść do wcześniejszych wyborów. Żadne mariaże z renegatami z Samoobrony nie wchodzą w rachubę, zresztą w takiej konfiguracji nie byłyby potrzebne" - przekonuje Sawicki. Zaznacza jednak, że na takim scenariuszu powinno zależeć przede wszystkim PiS i to ono powinno zrobić pierwszy krok.
Jego partyjny kolega i wiceszef PSL Jan Bury wątpi, aby taki scenariusz był prawdopodobny. "PiS zależy na wcześniejszych wyborach, bo to ratuje ich przed karą PKW i utratą finansów" - twierdzi Bury. W jego ocenie spotkanie Mojzesowicza z Pawlakiem, jeżeli do niego doszło, miało jedynie charakter kurtuazyjny. "Minister rolnictwa spotkał się z liderem partii chłopskiej, to wszystko" - dodaje poseł PSL. Zaznacza, jednak, że Stronnictwo Ludowe jest gotowe do rządzenia razem z PiS, ale dopiero w następnej kadencji sejmu.
Kilka tygodni temu, zaraz po usunięciu z rządu Andrzeja Leppera, w kuluarach sejmowych głośno mówiło się o scenariuszu nowej sejmowej większości bez Samoobrony. Miała ona opierać się na posłach PiS, LPR, PSL, kole Marka Jurka, Prawicy RP i tzw. planktonie politycznym, co dawało w sumie 228 posłów. PSL do takiego mariażu miała skusić posada marszałka Sejmu. Brakujące trzy głosy miały pochodzić od posłów PO, których do przejścia na stronę partii Kaczyńskiego miały przekonać prestiżowe stanowiska w rządzie.