Ryszard Czarnecki mowi wprost - taśmy nie istnieją. Jego zdaniem "Lepper staje się bajkopisarzem i usiłuje wyciągnąć asa z rękawa - co jest cechą szulera, ale to nie będzie as, tylko zwykła blotka".
Według byłego członka Samoobrony rzekome nagrania to "pic na wodę, fotomontaż" i "ucieczka do przodu Leppera". Tymczasem rzecznik Samoobrony Mateusz Piskorski twierdzi, że szef partii po wyjściu ze szpitala w przyszłym tygodniu ujawni taśmy, które mają pokazać premiera Jarosława Kaczyńskiego w "bardzo negatywnym świetle" oraz pokazać sposób, w jaki miał on zwalczać wrogów politycznych.
Lepper ma mieć w swojej szafie podobno kilkanaście taśm, które skompromitują PiS i premiera. Wiceszef Samoobrony Janusz Maksymiuk powiedział, że widział taśmy, ale nie chce zdradzić, co na nich jest. "Jest ich dużo i są dobrze zabezpieczone" - powiedział poseł. Według Maksymiuka, Lepper na pewno nie nagrywał
premiera Kaczyńskiego ani na posiedzeniach rządu, ani w rozmowach prywatnych. "Rozmawiałem z Andrzejem Lepperem, który zapewnił mnie, że nigdy nie posunął się do takich działań. To są innego rodzaju taśmy" - dodał Maksymiuk. Nie chciał jednak podać żadnych szczegółów.