ARTUR GRABEK: Jest już gotowy akt oskarżenia w sprawie tzw. układu warszawskiego. Co pan na to?
PAWEŁ PISKORSKI
*: To jest ilustracja, jak wykorzystuje się prokuraturę do celów politycznych. Przypomnę, że rok temu Zbigniew Ziobro po aresztowaniu Pawła Bujalskiego zrobił konferencję prasową, na której dowodził, że to aresztowanie jest dowodem na skuteczność rządów Lecha Kaczyńskiego w Warszawie. Politycy PiS aresztują i oskarżają ludzi po to, by dowodzić swoich rzekomych sukcesów.

Ale przecież część z tych osób przyznała się do winy.
Nie wiem, kto i do czego się przyznał. Podejrzewam, że są to niskiej rangi urzędnicy, którzy być może popełnili jakieś przestępstwa. Ale mówienie o układzie warszawskim nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. W moim przekonaniu osób, którym postawiono zarzuty, nic nie łączy. Lech Kaczyński stworzył to pojęcie na potrzeby polityczne, gdy ubiegał się o urząd prezydenta Warszawy. Potem do tej retoryki przyłączył się Jarosław Kaczyński, który stwierdził, że układ rządzi całym krajem, a on będzie z nim walczył. Ten akt oskarżenia jest próbą ratowanie tej tezy, bo za chwilę okazałaby się bzdurą.

Jest pan teraz na wakacjach za granicą. Nie obawia się pan, że po powrocie do kraju na lotnisku będzie czekała na pana policja?
Nie mam sobie nic do zarzucenia. Zasypiam ze spokojnym sumieniem. Mnie niepokoi to, że w kraju dochodzi do poważnych nadużyć władzy. Przypomnę choćby kulisy zatrzymania doktora Mirosława G. Od roku przetrzymywany w areszcie jest Paweł Bujalski, być może teraz będzie miał szanse dowieść swojej niewinności przed sądem.

Pan wierzy, że on jest niewinny?

O ile się orientuję, to Bujalski miał przyjąć łapówkę od olbrzymiej firmy notowanej na giełdzie. Jest to o tyle mało wiarygodne, że takie przedsiębiorstwa podlegają bardzo ścisłej kontroli. Po drugie zeznania przeciwko niemu złożył Bogdan Tyszkiewicz (został zamordowany - przyp. red.). Krótko mówiąc - osoba najmniej wiarygodna z możliwych. Był bardzo rozżalony, że jego kariera polityczna skończyła się bardzo gwałtownie, miał też poważne problemy z alkoholem i narkotykami.

Oskarżał także pana.
Rozstaliśmy się w ostrym konflikcie. Odgrażał się, że będzie się mścił. Jednak jego zarzuty trzeba traktować jak bzdury wypowiadane przez całkowicie zdegenerowaną osobę.










Paweł Piskorski w latach 1999-2001 był prezydentem Warszawy



Radosław Gruca: W środku wakacji prokuratura kieruje akt oskarżenia w sprawie tzw. układu warszawskiego, z którym walkę toczył prezydent Lech Kaczyński. Opozycja od razu zarzuciła wam, że to polityczna gra.
Karol Karski
: Gdy Lech Kaczyński składał zawiadomienia do prokuratury, wszyscy mówili, że to nieuzasadnione zarzuty. Teraz sprawy są finalizowane i jest czas na oskarżenie. Dla opozycji pora na to nigdy nie będzie dobra. We wrześniu, przy ewentualnych wyborach, byłoby również źle. Ich przeraża to, że dochodzi do rozliczenia.

Ale Julia Pitera stawia pytanie o to, czy nie próbujecie w tym przypadku przyszywać korupcyjnych łatek na siłę. Choć Bujalski był wiceprezydentem z Platformy, to jego korzenie sięgają Porozumienia Centrum?
Bujalski wtedy nie prowadził działalności przestępczej. W PC nie było warunków dla przestępczości. Prawo złamał później, gdy rządziła Platforma z SLD, a to pokazuje, że tam były warunki sprzyjające popełnianiu przestępstw.

Jednak niektóre osoby, które usunięto z Platformy, bardzo wam potem pomogły w walce z Hanną Gronkiewicz-Waltz.
Nie byliśmy z nimi w żadnej koalicji. Nie dostawali żadnych stanowisk. Nie jesteśmy w stanie narzucić radnym, jak mają głosować. Ale przypomnę, że gdy prezydent Kaczyński dowiedział się, co ma na sumieniu Wojciech Kozak, natychmiast go odwołał ze stanowiska przewodniczącego rady miasta. Tymczasem Piskorskiego wyrzucono z Platformy nie z powodu zarzutów korupcyjnych, ale dlatego, że był konkurencją dla Donalda Tuska. Wiele osób z nim powiązanych zostało zresztą w warszawskim samorządzie. Na jakimś etapie korzystano z tych doświadczonych fachowców. A obecny powrót do ratusza SLD i Platformy to już polityczne odtworzenie układu warszawskiego.



Karol Karski jest posłem PiS