O Wieloletnim Planie Finansowym przedstawionym przez rząd prezes PiS mówił: dokument niepoważny i wpisujący się w politykę dezinformowania opinii publicznej. "To jest polityka, która przekłada się bezpośrednio na sytuację życiową Polaków. Podwyżki podatków uderzą w kieszenie konsumentów i w mniejsze firmy" - podkreślał. 

Jarosław Kaczyński odniósł się także do przewidywanych podwyżek cen żywności. Podkreślał także, że za rządów PiS, choć pszenica była droższa, chleb był tańszy.

"Zastanawiamy się nad prawdziwością tych danych. PiS ma swoje projekty, ale nas nikt nie chce słuchać. Premier mówił, że nie chce analiz ekonomicznych. Rząd bierze pełną odpowiedzialność za stan finansów publicznych i musi rozwiązać ten problem, a na razie sięga do kieszeni Polaków, by łatać swoje złe decyzje" - mówiła wiceszefowa partii Beata Szydło. "Najlepsze rozwiązanie problemów finansowych to zmiana rządu" - podsumował prezes PiS.

Jarosław Kaczyński odniósł się także do swojej nieobecności podczas zaprzysiężenia prezydenta. "To zaprzysiężenie było wynikiem śmierci mojego brata, dlatego ja bym w tym momencie nie mówił o święcie. Gdyby to było w grudniu, to można byłoby mówić o święcie" - stwierdził. Wypomniał Bronisławowi Komorowskiemu słowa wypowiedziane po wyborze Lecha Kaczyńskiego pięć lat temu. "Pan Komorowski przywitał wybór mojego brata na prezydenta słowami "Szkoda Polski", potem mówił "Jaki prezydent, taki zamach". To są obyczaje upadłych krajów afrykańskich" - grzmiał.


"Wypowiedź, że prezydent może gdzieś poleci i będzie po wszystkim, powinna być przedmiotem śledztwa" - mówił dalej szef PiS, wspominając wywiad ówczesnego marszałka Sejmu w radiu RMF. Wyliczając wady nowego prezydenta podkreślił, że "pan Komorowski jest przyjacielem i promotorem Palikota, a to jest niszczyciel życia politycznego w Polsce. Wykonuje to, co było celem zaborców". "Moja obecność byłaby akceptacją dla tego wszystkiego, a ja tego nie akceptuję i takie będzie moje stanowisko w czasie całej kadencji" - uciął prezes.

Jarosław Kaczyński, pytany o postulowany w czasie kampanii wyborczej koniec wojny polsko-polskiej, powiedział: "Nigdy nie zapowiadałem, że nie będę mówił o katastrofie. To dziwne oczekiwanie wobec brata głównej ofiary. Głównej nie w wymiarze ludzkim, ale to był prezydent RP".

Mówiąc o swoich oczekiwaniach wobec prezydentury Bronisława Komorowskiego, szef PiS nie był optymistyczny. Wypomniał byłemu marszałkowi przyjaźń z WSI. "Dochodzą do nas informacje dotyczące odtworzenia tej instytucji" - ujawnił. Ale zaraz dodał, że jeśli chodzi o współpracę w takich sprawach, jak np. ochrona służby zdrowia, to PiS jest gotowe do współpracy.