Dziennik Gazeta Prawana logo

Włamanie do premiera. "Za takie hasło powinni..."

24 stycznia 2012, 07:18
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Login: admin, hasło: admin1. Tak chroniony był panel administracyjny witryny Rady Ministrów, którą wczoraj zaatakowano i podmieniono w ramach protestów przeciwko ACTA. Spece od cyberbezpieczeństwa z politowaniem oceniają - sami się prosili o kłopoty. A do odpowiedzialności za rządową infrastrukturę telekomunikacyjną nikt nie chce się przyznać.

Strona premiera zostanie przeniesiona na inny serwer – zawiadomiło wczoraj Centrum Informacyjne Rządu, po tym jak strona Premier.gov.pl została już nie tylko zablokowana atakami DDoS, ale także zhakowana i podmieniona na witrynę stworzoną przez hakerów. Kancelaria premiera złożyła zawiadomienie do prokuratury w sprawie ścigania hakerów, którzy przedstawili się jako Polish Underground.

Zawiadomienie na policję złożono także w sprawie włamania do laptopa wiceministra administracji i cyfryzacji Igora Ostrowskiego. Ostrowski poskarżył się na Facebooku: „Haker o pseudonimie Grzegorz Kret włamał się do mojej poczty, kalendarza i kontaktów. Nie mam dostępu do żadnych plików, maili, kalendarza, kontaktów. Walka o wolność i prywatność poprzez jej łamanie – tędy droga?”.

Nikt nie mógł już więc twierdzić, jak jeszcze w niedzielę rano zapewniał rzecznik rządu Paweł Graś, że to tylko zwiększone zainteresowanie internautów zablokowało rządowe witryny.

– mówi spec od informatyki śledczej pracujący dla jednej z większych firm informatycznych w Polsce. – dodaje.

A można było się przynajmniej części kłopotów ustrzec. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, w ramach której działa zespół CERT (Computer Emergency Response Team), od 2009 roku przygotowuje audyty zabezpieczeń witryn rządowych. Za każdym razem wskazuje na dziesiątki poważnych błędów, które mogą być łatwo wykorzystane do włamania na stronę. W marcu ubiegłego roku przygotował nawet specjalną informację skierowaną do wszystkich resortów na temat zabezpieczeń stron internetowych. – przyznaje ppłk Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska – rzecznik prasowy ABW. Jednak nawet samej ABW nie udało się ustrzec i strona agencji także została zablokowana atakami DDoS.

Ataki, które zaczęły się w sobotę w nocy, to najpoważniejszy jak do tej pory kryzys dotyczący rządowej infrastruktury teleinformatycznej w Polsce. I jak się okazuje, zastał polski rząd zupełnie nieprzygotowany do takich sytuacji.

Rządowy Program Ochrony Cyberprzestrzeni RP na lata 2011-2016, który miał pomóc w ochronie krytycznej infrastruktury, opracowano jeszcze w 2009 roku, a wejść w życie miał w styczniu 2011 roku, pozostał zupełnie zapomniany. Zainicjowany i opracowany był przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która jednak zapytana o losy programu odpowiada, że to już odpowiedzialność MSWiA. – przyznała jednak Koniecpolska-Wróblewska.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych twierdzi, że odkąd powstało Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji, to ten resort odpowiada za dbanie o infrastrukturę i powinien zająć się wdrażaniem programu. MAiC nie umiało odpowiedzieć, czy i kiedy tym się zajmie. – mówi Andrzej Niemiec, szef sekcji bezpieczeństwa informacji przy Polskim Towarzystwie Informatycznym.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj