Z satysfakcją mogą powiedzieć: międzynarodowa sytuacja Polski jest dobra. Nasz los zależy od nas samych - zaczął Radosław Sikorski. Na początku wystąpienia pokazywał, jak gospodarka Polski zmieniała się od czasów średniowiecza i jak różniła się od tego, co działo się na zachodzie Europy. Przypomniał, że za czasów stanu wojennego PKB per capita wynosiło tylko 41 proc. średniej europejskiej. Od tamtego czasu, zdaniem Sikorskiego, jest znacznie lepiej. Szef MSZ przypomniał, że jako jedno z nielicznych państw NATO potrafimy utrzymać wydatki na obronę, nawet w czasach kryzysu.

Reklama

Minister spraw zagranicznych wskazał też największe zagrożenia dla Polski. Wyzwaniem staje się demografia, niski poziom inwestycji i spadek tempa wzrostu produktywności - mówił. Jego zdaniem, nawet mimo tych wyzwań, jeśli władze będą modernizować kraj, a dyplomacja zapewni przyjazne otoczenie Polski, to w ciągu dwóch dekad uda się osiągnąć w kraju jakość życia znaną z Europy Zachodniej.

Dziękował więc premierowi za wynegocjowanie sum, zarezerwowanych dla Polski w budżecie Unii Europejskiej. Dumny jestem, że mogę powiedzieć: panie premierze, słowa danego narodowi dotrzymał pan z nawiązką. Sumy wynegocjowane to dowód, że potrafimy realizować wielkie projekty polityczne - stwierdził.

Sikorski przekonywał też, że Polska musi wejść do strefy euro, a przyjęcie wspólnej waluty leży w interesie strategicznym Warszawy. Niektórzy sądzą, że mogą wybierać z europejskiego menu tylko to, co im pasuje. Wyobrażenia o sukcesie państw działających w pojedynkę to niebezpieczne mrzonki. Nawet dla Wielkiej Brytanii, a co dopiero mówić o Polsce - stwierdził. Sikorski zauważył, że tylko Unia Europejska, a nie pojedyncze państwa są w stanie wynegocjować strefę wolnego handlu z Europą.

Jeśli zaś chodzi o rozszerzenie Europy, to Radosław Sikorski uważa, że granice Unii kończą się tam, gdzie kończy się unijne prawo. Porównał też Wspólnotę do Cesarstwa Rzymskiego, z tym, że uznał, że Unia jest lepszym organizmem, bo rozszerza swe granice przez pokojowe działania, a nie podbój. Dlatego też, nie widzi przeszkód, by dawne, radzieckie republiki przyłączyły się do Wspólnoty, jeśli tylko przyjmą zasady prawne z Brukseli. - Europa przesunęłaby się hen po granice Korei i Chin - snuje więc śmiałą wizję. Dlatego też, rozszerzanie Unii, to, jego zdaniem zastosowanie idei jagiellońskiej w praktyce.

Jednocześnie ostro też skrytykował Rosję. Zdaniem szefa polskiej dyplomacji Moskwa cofa się w budowaniu społeczeństwa demokratycznego. Odniósł się też do sprawy Smoleńska. Domagamy się przekazania wraku i i materiałów dotyczących katastrofy - mówił. Przypomniał, że Polska poprosiła w tej sprawie o pomoc Unię Europejską.

Dostało się też politykom PiS. Zdaniem Sikorskiego ci, którzy całą dyplomację, chcą sprowadzić do sprawy wraku, powinni być solidarni z rządem, by mówić w tej sprawie jednym głosem.

Sikorski ostrzega też, że nasza obecność w NATO i Unii Europejskiej nie może dać fałszywego poczucia bezpieczeństwa. Chce więc, by Polska rozbudowywała siły zbrojne tak, by kraj mógł, w razie agresji utrzymać się, do czasu przybycia sojuszników z pomocą.