Pieniądze z dotacji unijnych trafiały na moje prywatne konta i to się kwalifikuje tyko do rzecznika dyscypliny finansów publicznych. Taką mam ekspertyzę i z taką świadomością żyję. Nie trafiały one dla celów spekulacyjnych, zarobkowych. Oświadczam, że tak było. Biorę za to odpowiedzialność. Nie zawłaszczyłem złotówki - mówi w rozmowie z TVP Info Władysław Serafin. Zapewnia jednak, że od 2007 roku wiedzieli o tym zarówno minister rolnictwa, jak i pracownicy Najwyższej Izby Kontroli. Dodaje też, że pieniądze z dotacji dla organizacji zwrócił i cała suma trafiła na cele, na które była przeznaczona.

Serafin uważa też, że doniesienie do prokuratury przez Krajową Radę Izb Rolniczych, zostało zlecone przez jego partyjnych wrogów. Jego zdaniem prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych pewnie dostał zadanie - zrób zadymę wokół Serafina, a my go już dopadniemy. Na tle tego, co się dzieje, oceniam, że jest to zlecenie wewnątrzpartyjne. Dowodem na to jest fakt, że straszy się mnie prokuratorem, co jest nieuzasadnione i minister wyraźnie o tym powiedział, kontrola w tej sprawie bowiem się nie zakończyła - mówił w rozmowie z TVP Info prezes Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych.