Jak ustaliła gazeta, do zdarzenia doszło w maju. Z relacji świadka cytowanego przez "ND" wynika, że prezydent Warszawy chciała wejść na teren ogrodu w Wilanowie bez biletu. Kiedy strażnik zagrodził jej drogę, argumentując, że nie ma takiego zapisu w regulaminie, który uprawniałby jej darmową wizytę, Gronkiewicz-Waltz odparła, że jest prezydentem Warszawy i może wejść.

Kiedy to nie poskutkowało, prezydent przeszła do gróźb. Miała zagrozić pracownikowi ogrodu, że jeśli nie wpuści jej za darmo, będzie w jego sprawie „interweniować u samego dyrektora”.

Ten w końcu wpuścił panią prezydent i towarzyszącą jej grupę do ogrodu, ale też oznajmił jeśli zostanie zatrzymana przez ochronę,  to on będzie miał nieprzyjemności.

Muzeum Pałacu w Wilanowie potwierdza, że strażnik wykonywał swoje obowiązki właściwie.

Jak przyznaje Elżbieta Grygiel, kierownik Działu Komunikacji Społecznej Muzeum Pałacu w Wilanowie, w wieczór poprzedzający wizytę zadzwoniono do muzeum z kancelarii Hanny Gronkiewicz-Waltz z informacją, że kilka osób będzie chciało zwiedzić wystawę „Primus inter pares” poświęconą królowi Janowi III Sobieskiemu, urządzoną przez Muzeum z okazji 330. rocznicy odsieczy wiedeńskiej. Dla zapowiedzianych gości przygotowane zostały wejściówki.