28 lutego rozpoczął się atak wojsk Izraela i USA na Iran. Zaatakowana została siedziba najwyższego przywódcy w Teheranie oraz irańskie cele wojskowe. Dzień po ataku prezydent USA Donald Trump zapowiedział w rozmowie z brytyjskim dziennikiem "Daily Mail", że operacja przeciwko Iranowi potrwa "cztery tygodnie lub mniej". Z kolei 1 marca podczas konferencji prasowej Trump zaznaczył w nagranym w Mar-a-Lago orędziu opublikowanym na Truth Social, że siły USA będą kontynuować operację przeciwko Iranowi do czasu osiągnięcia wszystkich swoich celów.

PAP przeanalizowała wypowiedzi Donalda Trumpa i komunikaty jego administracji, jakie pojawiły się od początku interwencji. Są one często ze sobą sprzeczne.

W różny sposób prezydent USA wypowiadał się np. na temat długości trwania ataków na Iran. Już 3 marca na swojej platformie Truth Social zapewnił, że poinformowano go, iż armia posiada praktycznie nieograniczone zapasy amunicji "klasy średniej i średnio wysokiej". W związku z tym "wojny mogą trwać bez końca i z sukcesami, przy korzystaniu jedynie z tych zapasów".

Reklama

Niespójne deklaracje Trumpa ws. wojny z Iranem. Eksperci wskazują na brak strategii

6 marca na Truth Social Trump ogłosił, że nie zaakceptuje żadnego układu z Iranem poza "bezwarunkową kapitulacją". Oznajmił też, że nowy przywódca Iranu musi być akceptowalny dla Stanów Zjednoczonych. Te słowa doprecyzował rozmowie z amerykańskim serwisem Axios, gdzie zaznaczył, że za "bezwarunkową kapitulację" Iranu uzna moment, w którym Teheran nie będzie już w stanie walczyć, bo nie będzie miał ani personelu, ani uzbrojenia.

Reklama

8 marca sekretarz obrony Pete Hegseth w wywiadzie dla telewizji CBS News powiedział, że amerykańskie ataki na Iran "to dopiero początek". Zaledwie dzień później prezydent USA oświadczył tej samej stacji telewizyjnej, że jego zdaniem "wojna jest już praktycznie skończona", uzasadniając to brakami militarnymi Iranu.

Kolejne deklaracje dotyczące zakończenia ataków na Iran Trump wygłosił 11 marca w rozmowie z Axios. Podczas pięciominutowej rozmowy telefonicznej powiedział portalowi, że "wojna idzie świetnie" i że zakończy się "wkrótce", bo amerykańskim siłom zbrojnym kończą się cele do bombardowania.

Z kolei osiem dni później, 19 marca podczas spotkania w Białym Domu z premier Japonii Sanae Takaichi Trump powiedział, że gdyby USA chciało, to by zakończyło wojnę w 2 sekundy, ale stara się postępować rozsądnie.

O planach na zakończenie wojny prezydent USA wspomniał również 16 marca na Gabinecie Owalnym. Pytany o to, czy USA mogłyby szybko zakończyć wojnę z Iranem, odparł: - Tak. Cóż, nie sądzę, ale wkrótce się to skończy. (...) Niedługo będziemy kończyć. Będziemy mieć dużo bezpieczniejszy świat - przekonywał.

To samo Trump powtórzył 17 marca podczas spotkania z premierem Irlandii Michealem Martinem w Białym Domu. Oświadczył, że choć nie jest jeszcze gotowy zakończyć wojny z Iranem, zrobi to w "bardzo bliskiej przyszłości". Zaś 20 marca portal Axios powołując się na cztery źródła, poinformował, że Trump rozważa zajęcie irańskiej wyspy Chark, przez którą przechodzi około 90 proc. eksportu irańskiej ropy.

Również 20 marca Trump znowu poinformował na Truth Social, że USA jest bardzo blisko osiągnięcia swoich celów i rozważa zakończenie "wielkich wysiłków militarnych na Bliskim Wschodzie".

Zdaniem amerykanistki prof. Małgorzaty Zachary-Szymańskiej wypowiedzi Trumpa nie należy rozumieć dosłownie. To jest przekaz kierowany do bazy wyborczej, taki komunikat z zakresu marketingu politycznego - podkreśliła ekspertka. Zwróciła uwagę, że większość różnego rodzaju dotychczasowych ultimatów Trumpa nie miało ciągu dalszego.

W opinii rozmówczyni PAP linia procesu decyzyjnego administracji amerykańskiej zależy przede wszystkim od bieżących wydarzeń. Tam nie ma strategii, tam jest reaktywność. Prezydent podejmuje decyzję, bo on jest głównym ośrodkiem budowania polityki zagranicznej, a Departament Stanu ma niewiele do powiedzenia - zaznaczyła ekspertka. Jej zdaniem Trump podejmuje działania opierając się na własnych instynktach, a dopiero potem bada grunt i śledzi reakcję.

Podobnie niespójne są komunikaty na temat ewentualnych rozmów pokojowych. Według Axios administracja prezydenta USA zaczęła wstępne rozmowy na temat tego, jak mogłyby wyglądać negocjacje pokojowe z Teheranem 21 marca. Bieg wydarzeń zmienił jednak wpis Trumpa na Truth Social z 22 marca. Prezydent USA postawił Iranowi warunek, że jeśli ten nie odblokuje cieśniny Ormuz w ciągu 48 godzin, armia USA zaatakuje irańskie elektrownie. To ultimatum zostało później wydłużone o pięć dni, a 26 marca Trump ponownie je przedłużył o kolejnych 10.

Na podstawie tych informacji, które brzmią jak plany, ale planami nie są, tak naprawdę bardzo trudno projektować dalszy rozwój sytuacji - oceniła Zachara-Szymańska.

Gdy Trump zadeklarował 23 marca, że obie strony ustaliły główne punkty porozumienia i wkrótce dojdzie do zakończenia wojny, Iran odpowiedział tego samego dnia, że propozycja USA o negocjacji do nich dotarła, jednak od wybuchu wojny nie doszło do jakichkolwiek rozmów.

24 marca, niecałe cztery tygodnie od wybuchu wojny, "New York Times" powołując się na dwóch urzędników wtajemniczonych w sprawę, podał, że Stany Zjednoczone przekazały Iranowi za pośrednictwem Pakistanu 15-punktowy plan zakończenia wojny. Specjalny wysłannik ds. misji pokojowych Steve Witkoff potwierdził dwa dni później wysłanie takiego dokumentu.

Szczegóły 15-punktowego planu nie zostały dotąd upublicznione, jednak media powołując się na swoje źródła, twierdzą, że może on dotyczyć irańskiego programu pocisków balistycznych i programu nuklearnego, a także kwestii szlaków morskich w tym cieśninę Ormuz.

25 marca przedstawiciel władz Iranu powiedział Reutersowi, że wstępna reakcja Iranu "nie jest pozytywna", ale Teheran nadal analizuje tę propozycję. Po tych słowach rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt zapowiedziała, że "jeśli Iran nie zawrze porozumienia i nie zrozumie, że został pokonany, prezydent Donald Trump będzie gotowy rozpętać piekło".

Zaledwie dzień później amerykański dziennik "Wall Street Journal", powołując się na osoby zaznajomione ze sprawą potwierdził po raz kolejny, że Trump chce zakończyć wojnę z Iranem - tym razem - w ciągu kilku tygodni. Mimo to 26 marca sam Trump stwierdził, że Iran "błaga o porozumienie" i to Teheranowi zależy na nim bardziej niż jemu.

Zaś już 9 marca, według Reutersa, propozycje jak zakończyć konflikt z Iranem miał przedstawić Trumpowi podczas rozmowy prezydent Rosji Władimir Putin.

W opinii prof. Zachary-Szymańskiej chaos w tych komunikatach może też świadczyć o tym, że Trump liczył na szybkie zdławienie Iranu przez amerykańską potęgę militarną, co jednak nie nastąpiło. Choć Irańczycy są adwersarzem dużo słabszym, wykorzystali bardzo skutecznie swoje zasoby i godzą w kondycję amerykańskiej i światowej gospodarki poprzez wstrzymanie dostaw surowców. Jednocześnie aktywnie przeobrażają strefy wpływów w regionie Bliskiego Wschodu - powiedziała ekspertka. Jednak niezależnie od tego, co się wydarzy, prezydent USA powie, że ta interwencja to był kolejny wielki sukces Ameryki - dodała.