Kluzik-Rostkowska swoje stanowisko uzasadniała tym, co - jak stwierdziła - PiS powinno wiedzieć, a z czego sprawy mogą sobie nie zdawać obywatele - a mianowicie kosztem przeprowadzenia takiej operacji. - Po pierwsze, napisać podstawę programową do wszystkich 12 lat. Przypomnę, że ta podstawa programowa, którą mamy od kilku lat, to jest podstawa, którą zaczął tworzyć rząd PiS-u. Przejęła to Katarzyna Hall i po 3, 4 latach mieliśmy podstawę programową. Ona działa od kilku lat. Sprawdza się dobrze i teraz, rozumiem, mamy mieć nową podstawę - wyjaśniała szefowa MEN. Dodała, że zmiana podstawy programowej pociągnie za sobą konieczność wymiany podręczników na nowe, a tych dziś po prostu nie ma.

Reklama

Minister edukacji narodowej broniła instytucji gimnazjów, twierdząc, że są one niesłusznie uważane za siedlisko całego zła. - "Bo to jest taka młodzież w trudnym wieku i w tamtych gimnazjach się różne rzeczy dzieją" - tak, według Kluzik-Rostkowskiej, wygląda opinia na temat tych szkół. Tymczasem, jak przekonywała, a danych resortu wynika, że najwięcej aktów przemocy jest w podstawówkach.

Dzieci od samego przejścia z gimnazjum do podstawówki grzeczniejsze się nie staną, mogę to panu zagwarantować. To jest rzeczywiście trudny wiek. Jeżeli możemy się na czymś skupić, to skupmy się na tym, żeby gimnazja miały dobre wsparcie psychologiczne, pedagogiczne itd. - stwierdziła szefowa MEN w RMF FM.

Inną sprawą, na którą zwróciła uwagę, jest czas trwania kształcenia obowiązkowego, które w systemie z gimnazjami trwa 9 lat, a po powrocie do układu 8+4 skończy się po 4 latach.

Na postawione wprost pytanie, czy od 1 września 2016 roku da się przywrócić 8-letnią podstawówkę, odpowiedziała: oczywiście, że się nie da.

Jeszcze wczoraj również w RMF FM Stanisław Karczewski z PiS zapowiadał likwidację gimnazjów. Stwierdził on, że powstanie gimnazjów było błędem, bo osłabiają one poziom edukacji, która i tak nie jest na najwyższym poziomie.