"NZZ" zwraca uwagę, że Merz przy każdej okazji podkreśla, jak ważna jest dla niego jedność Europy. W niedawnym wystąpieniu w Bundestagu powiedział, że zjednoczona Europa jest "jedyną gwarancją przyszłości Niemiec".
Kanclerz Niemiec daleki od wiodącej roli w UE
Po latach pasywnej postawy Niemiec szef rządu w Berlinie chce grać wiodącą rolę w UE. "W związku z tym Merz powinien jednoczyć 27 krajów, jednak w rzeczywistości jest od tego daleki" – ocenia gazeta.
Jak pisze, Merz podjął dotąd jedną konkretną inicjatywę i poniósł sromotną porażkę: w grudniu zaproponował, aby wykorzystać zamrożone rosyjskie aktywa na pomoc dla Ukrainy. "Zamiast szukać kompromisu, przeszedł do ofensywy, publikując artykuł w Financial Timesie. Nie zdołał jednak przekonać krajów mających wątpliwości, takich jak Belgia" – przypomina. Rozwiązanie alternatywne, czyli przekazanie Ukrainie 90 mld w formie pożyczki, ze względu na weto Węgier też utknęło w miejscu.
Kanclerz Niemiec przed "strategicznym problemem"
Zdaniem "NZZ" sukcesy Merza w porównaniu z jego zapowiedziami z kampanii wyborczej są "raczej skromne". Kanclerz Niemiec stoi przed "strategicznym problemem" – właściwie zamierzał razem z Francją i Polską reformować UE, a Trójkąt Weimarski miał być "ośrodkiem wysyłającym impulsy". Jednak odkąd Merz w maju ub.r. stanął na czele rządu, relacje z Paryżem i Warszawą stały się trudniejsze.
Cień na relacje Niemiec z Francją rzuca spór o projekt samolotu bojowego FCAS. W dodatku francuski prezydent Emmanuel Macron znajduje się pod presją; jeżeli prawicowo-narodowy obóz wygra we Francji wybory prezydenckie, współpraca z tym krajem stanie się jeszcze trudniejsza – czytamy w "NZZ".
Napięte relacje Polski z Niemcami i zmiana taktyki Merza
W ocenie gazety napięte są też relacje Niemiec z Polską. Po objęciu urzędu Merz zaostrzył kontrole graniczne, co odbiło się na Polsce: zapunktował w polityce wewnętrznej, ale zepsuł kampanię wyborczą liberalnemu obozowi Donalda Tuska. "NZZ" przypomina, że Merz został lodowato przyjęty w Warszawie, a konsultacje międzyrządowe w grudniu nie przyniosły poprawy.
Ponieważ współpraca w Trójkącie Weimarskim okazała się trudna, Merz zmienił taktykę i stawia teraz na elastyczną kooperację z różnymi państwami. Niemcy zawarły umowy wojskowe z Wielką Brytanią, Włochami i Norwegią. W polityce migracyjnej współpracuje z Austrią, Danią, Grecją i Holandią. Szybkim dyplomatycznym instrumentem do rozwiązywania kryzysów okazała się grupa E3 – Niemcy, Francja i Wielka Brytania. W sprawach dotyczących Ukrainy Niemcy działają w ramach "koalicji chętnych" – wylicza autorka komentarza.
Realizacja tej strategii doprowadziła do powstania "mozaiki małych formatów, która ma niewiele wspólnego z UE". Z niemieckiej perspektywy jest to korzystne, szczególnie w czasach kryzysu, gdyż w mniejszych grupach łatwiej jest uzgodnić wspólne stanowisko.
Podkopywanie jedności UE przez strategię kanclerz Niemiec
Zdaniem "NZZ" taka strategia łączy się z dużym ryzykiem. "Elastyczne formaty umożliwiają Merzowi szybkie reagowanie na kryzysy. Na dłuższą metę podkopują jednak jedność UE, którą chciał przecież umocnić" – tłumaczy dziennik.
Autorka przytacza opinie ekspertów, którzy podzielają tę krytyczną ocenę. Ekspert Fundacji Nauka i Polityka Nicolai von Ondarza ostrzega przed "afganizacją" europejskiej polityki obronnej. Jak wyjaśnia, chodzi o „niebezpieczeństwo podziału na wiele nieskoordynowanych inicjatyw, bez wspólnej nadrzędnej strategii”.
Preferowanie "elastycznych formatów" prowadzi też do spychania na margines UE krajów małych i średnich. Ondarza apeluje w związku z tym o powrót Niemiec do dawnej roli pośrednika utrzymującego kontakty z mniejszymi krajami. Funkcji "budowniczego mostów" nie mogą przejąć ani Francja, ani Wielka Brytania – ocenia.