We wtorek Duńczycy, a także mieszkańcy Grenlandii i Wysp Owczych, wybierają 179 przedstawicieli do Folketingu (parlamentu) Danii.
"Polska zaczyna zastępować Danii Niemcy"
Według Klimka, który swoje nazwisko zawdzięcza prapradziadkowi z Polski, w tegorocznej kampanii Polska była stawiana za wzór w kwestii bezpieczeństwa oraz wiarygodny partner gospodarczy w regionie Morza Bałtyckiego. Wasz kraj w ciągu ostatnich 20 lat dokonał ogromnego postępu. Polska zaczyna zastępować Danii Niemcy, z którymi przez lata byliśmy silnie związani – podkreślił polityk.
"Mamy wspólne interesy w regionie Bałtyku"
Inny poziom duńsko-polskiej współpracy rozwinął się na forum UE. Dania w ub.r. przejęła półroczną prezydencję w Radzie UE po Polsce, a rządząca Danią socjaldemokratyczna premierka Mette Frederiksen uznaje premiera Polski Donalda Tuska za jednego z czołowych przywódców w UE. Ostatnio Frederiksen w ciepłych słowach wyraziła się o Tusku, zamieszczając na Facebooku wspólne selfie z Brukseli. Mamy wspólne interesy w regionie Bałtyku i potrafimy o nie zadbać – podkreślił Klimek.
Dodał, że przejawem takiego myślenia była wizyta króla Danii Fryderyka X w Polsce w 2024 r. wraz z liczną delegacją gospodarczą.
Klimek opowiada też jednak o wciąż istniejących wśród Duńczyków stereotypach dotyczących Polski. Jeśli ktoś nie był w Polsce w ciągu ostatnich lat, to trudno jest sobie wyobrazić, jak bardzo rozwinął się kraj – zaznaczył.
Stereotypy dotyczące Polski. "Mnie jest wstyd"
W tegorocznej kampanii w debacie o stanie duńskiego rolnictwa tematem zastępczym stały się polskie świnie. Liderka skrajnie prawicowej partii Duńscy Demokraci Inger Stoejberg, twierdziła że nie ma potrzeby zaostrzenia przepisów dla duńskich hodowców trzody chlewnej, podkreślając że prawdziwie złe warunki hodowli występują w Polsce. Wtórował jej obecny minister rolnictwa z Duńskiej Partii Liberalnej Jacob Jensen, mówiąc że wolałby duńską pieczeń wieprzową niż polską.
Sprawę śledził i opisał redaktor naczelny i założyciel gazety sieciowej Polennu, poświęconej współczesnej Polsce, Jens Morch. To niesprawiedliwa ocena, biorąc pod uwagę, że to duńskie rolnictwo zarabia na wysyłaniu prosiąt do Polski, ma tam też swoje interesy – zauważa Morch. W debatę włączyły się również duńskie organizacje ochrony praw zwierząt, podkreślając, że rolnicy w Danii nie są ekologiczni.
Klimek cały temat troski o dobrostan polskich świń określił mianem "hipokryzji". Mnie jest za tę dyskusję wstyd – podsumował.
Duńczycy we wtorkowych wyborach zdecydują o kontynuacji rządów premierki Danii od 2019 r. Frederiksen, szefowej socjaldemokratów, lub przejęciu władzy przez centroprawicową opozycję. Możliwe są również koalicje ponad tradycyjnymi blokami lewicy i prawicy. W wielu najważniejszych sprawach takich, jak pomoc Ukrainie, czy inwestycje w zbrojenia w ostatnich latach rząd i opozycja zawarły szerokie porozumienia.