Według "Spiegla" nigdy wcześniej w powojennej historii Niemiec SPD nie była w tak trudnej sytuacji jak obecnie. Socjaldemokraci, którzy w szczytowym okresie sprawowali władzę w 11 z 16 krajów związkowych Niemiec, obecnie rządzą już tylko w sześciu.
Niemcy po wyborach: To nie jest zwykła porażka
Po wyborach w Nadrenii-Palatynacie, w których w niedzielę zwyciężyła chadecka CDU, socjaldemokraci po 35 latach muszą pożegnać się ze stanowiskiem premiera landu. Jak zauważył "Der Spiegel", "nie tylko utrata urzędu premiera mocno uderza w członków partii, szczególnie bolesny jest fakt, że porażka była dla wielu z nich zaskoczeniem". Według tygodnika SPD do końca była przekonana, że ponownie wygra wybory w landzie.
Jednak wyborcy zdecydowali inaczej. CDU zwyciężyła, a SPD straciła prawie 10 punktów procentowych w porównaniu z wyborami z 2022 roku. "To nie jest zwykła porażka, to wotum nieufności" – ocenił "Der Spiegel".
Niemcy: Skrajna prawica silna mimo skandalu z nepotyzmem
"Sueddeutsche Zeitung" uznała, że po wyborach w Nadrenii-Palatynacie CDU i SPD nie mają innego wyjścia, jak utworzyć wspólną koalicję. Komentując wynik prawicowo-populistycznej AfD, która zdobyła 19,5 proc. głosów, dziennik podkreślił, że partii tej nie zaszkodził nawet skandal związany z nepotyzmem.
Zdaniem mediów kolejna porażka SPD w wyborach regionalnych, po wcześniejszej przegranej w Badenii-Wirtembergii, będzie miała konsekwencje także na szczeblu federalnym. W ocenie "Spiegla" w partii coraz częściej słychać głosy domagające się wyciągnięcia konsekwencji wobec jej liderów, Larsa Klingbeila i Baerbel Bas.
Według "Frankfurter Allgemeine Zeitung" wicekanclerz, minister finansów i współprzewodniczący SPD Lars Klingbeil znalazł się pod większą presją niż kiedykolwiek wcześniej. Polityk zapowiedział już debatę personalną w partii, która – jego zdaniem – powinna być prowadzona otwarcie.
W opinii "FAZ" koalicyjny partner SPD, czyli chadecki blok CDU/CSU, nie jest zainteresowany napięciami w szeregach socjaldemokratów. "Ten poniedziałek otwiera okno możliwości dla czarno-czerwonego (złożonego z chadeków i socjaldemokratów – PAP) rządu federalnego, by wdrożyć kilka reform: podatków, emerytur i systemu opieki zdrowotnej" – napisał dziennik.
Niemcy: Kanclerz Merz może odetchnąć z ulgą
Jak ocenił "Der Spiegel", chadecy na czele z Merzem mogą odetchnąć z ulgą. "Przed wrześniowymi wyborami krajowymi może teraz rozpocząć się wiosna reform, po tym, jak (zapowiadana przez Merza – PAP) jesień reform została nagle przerwana. Chodzi o pilnie potrzebne, a w niektórych przypadkach bolesne zmiany dotyczące podatków, emerytur i ochrony zdrowia – w nadziei, że wyborcy w Saksonii-Anhalcie, Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim zapomną o większości z nich po wakacjach" – zaznaczył tygodnik.
Niemcy: Tylko Pistorius może uratować sytuację
Ocenił także, że SPD jest dziś raczej "parodią partii ludowej" niż rzeczywistą partią ludową. Zdaniem gazety tylko Boris Pistorius, minister obrony i najbardziej lubiany polityk w Niemczech, może uratować socjaldemokratów.
Jak dodano, Klingbeil mógłby jeszcze wyświadczyć partii przysługę, ustępując ze stanowiska wicekanclerza i oddając je Pistoriusowi. Według "Spiegla" Klingbeil mógłby pozostać liderem SPD, bo ta funkcja i tak straciła na znaczeniu, jednak nie powinien być głównym kandydatem partii na kanclerza w 2029 roku.
Niemcy: Najbardziej prawdopodobny scenariusz
W niedzielnych wyborach w Nadrenii-Palatynacie wygrała CDU, uzyskując 31 proc. głosów. Drugie miejsce zajęła SPD z 25,9 proc. Na trzecim miejscu uplasowała się Alternatywa dla Niemiec (AfD) z poparciem na poziomie 19,5 proc. W parlamencie Nadrenii-Palatynatu w Moguncji znajdą się także Zieloni (7,9 proc.).
Po wyborach najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest utworzenie koalicji CDU-SPD. Zdecydowanym faworytem do objęcia stanowiska premiera kraju związkowego jest Gordon Schnieder z CDU.