Dziennik Gazeta Prawana logo

Władcy strachu... Politycy dobrze wiedzą, jak steruje się lękiem Polaków

12 czerwca 2016, 14:40
Ten tekst przeczytasz w 14 minut
Ćwiczenia antyterorystyczne na stadionie we Wrocławiu
Ćwiczenia antyterorystyczne na stadionie we Wrocławiu/PAP Archiwalny
Szansa na to, że zginiesz, czytelniku, z rąk seryjnego zabójcy, jest mniejsza niż na to, że poniesiesz śmierć wskutek przygniecenia automatem z batonikami. Jednak boimy się „bestii”, a nie urządzenia z przekąskami. Politycy o tym wiedzą

Światowe Dni Młodzieży, które rozpoczną się 26 lipca, mają być wielkim przeżyciem duchowym. Okazuje się – co wynika z kwerendy przeprowadzonej przez nas w pięciu parafiach z Mazowsza, Pomorza i Dolnego Śląska – że zainteresowanie Polaków uczestniczeniem w wydarzeniu jest mniejsze, niż przypuszczali hierarchowie kościelni, politycy i urzędnicy. Młodzi wolą obejrzeć ŚDM w telewizji. Nie chcą stać się łatwym celem dla terrorystów. Zapewnienia szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka, że będzie bezpiecznie, niewiele dają. Polacy wiedzą swoje, niezależnie od skali prawdopodobieństwa zamachu. Spora w tym zasługa polityków, którzy w ostatnich latach niemal do perfekcji opanowali zarządzanie lękami ludu. Dziś zbierają tego owoce.

Lęk zaprogramowany

Połowa roku 2000. Lech Kaczyński, były prezes NIK, chwilowo poza polityką, jedzie pociągiem na zajęcia ze studentami. W pewnym momencie odbiera telefon od żony, która informuje go, że będzie za chwilę dzwonił do niego premier Jerzy Buzek. Szef rządu chciał, aby Kaczyński został ministrem sprawiedliwości. Zaczyna się najlepszy politycznie okres dla późniejszego prezydenta. Staje się szeryfem stojącym na straży publicznego porządku, Polacy dostrzegają w nim jedyny jasny punkt rządu AWS.

Lech Kaczyński chroni Polaków przed bandytami codziennie. Regularność, z jaką organizowane są konferencje ministra sprawiedliwości, zasługuje na szacunek. W poniedziałek poznajemy historię zabójstwa, we wtorek dowiadujemy się o brutalnym zgwałceniu, środa to informacja o pobiciu ze skutkiem śmiertelnym, w czwartek znowu zabójstwo, a w piątek drobne podsumowanie tygodnia. Każde z wystąpień okraszone jest wskazaniem, co należy zrobić, aby w Polsce żyło się bezpieczniej. Najlepiej zaostrzyć kary.

Wydawać się może, że Polacy, wierząc w skuteczność szeryfa, poczuli się bezpieczniej. Bądź co bądź żyliśmy w przekonaniu, że ktoś nas broni przed bandytami. Okazuje się jednak, że było przeciwnie. Na jesieni 2000 r. w badaniu przeprowadzonym przez CBOS aż 82 proc. respondentów odpowiedziało „nie” na pytanie, czy Polska jest krajem, w którym żyje się bezpiecznie. W ciągu zaledwie 12 miesięcy odsetek negatywnych odpowiedzi wzrósł o blisko 20 proc. To liczba daleko przekraczająca błąd statystyczny. A nie pojawiały się wówczas informacje o zamachach terrorystycznych, jako że byliśmy jeszcze przed tragicznymi zdarzeniami z Nowego Jorku. Mówiąc wprost: wydarzenia krajowe spowodowały, że 1/5 Polaków, która uważała jeszcze niedawno, że Polska jest bezpieczna, zmieniła zdanie.

Teorię, która próbowała wyjaśnić przyczyny wzrostu poczucia zagrożenia, skonstruował wiele lat temu prof. Jan Widacki, były poseł SLD. Jego zdaniem kluczowa była rola, którą przyjął Lech Kaczyński.– stwierdził prof. Widacki w jednym ze swoich opracowań.

Taktyka Lecha Kaczyńskiego okazała się skuteczna. Na fali jego popularności powstało Prawo i Sprawiedliwość. Minister sprawiedliwości został najpierw prezydentem Warszawy, a następnie prezydentem Polski.

Lekcja ponad podziałami

Kreowanie strachu jest ponadpartyjne. Nie jest tak, że PiS robi coś złego, a Platforma Obywatelska czy Nowoczesna działają idealnie.

Panuje przekonanie, że to partie prawicowe popierają rozszerzanie katalogu kar lub zwiększanie ich wymiaru. A przecież – na co zwraca uwagę dr Paweł Waszkiewicz z Katedry Kryminalistyki Uniwersytetu Warszawskiego, autor „Traktatu o dobrej prewencji kryminalnej” – wystarczy sobie przypomnieć, kto był w Polsce za penalizacją posiadania niewielkiej ilości narkotyków na własny użytek. Wszystkie partie, w tym SLD. Mamy też przykłady prezydenta USA Billa Clintona czy premiera Wielkiej Brytanii Tony'ego Blaira, którzy w zaostrzeniu polityki karnej widzieli rozwiązanie problemów. Podział na prawicę i lewicę jest więc w tym przypadku czysto iluzoryczny.

Następny przykład: ustawa o bestiach. Projekt, który był nagłośniony w mediach w monstrualnej skali, był przyjmowany po to, by rozwiązać problem związany z... dwiema osobami. Mimo protestów specjalistów z zakresu ochrony praw człowieka oraz konstytucjonalistów ustawa została przyjęta przytłaczającą większością głosów. – – uważa Paweł Waszkiewicz.

I nie była to przecież ustawa przyjmowana za rządów PiS. Jej motorem napędowym była teoretycznie liberalna PO. Warto zresztą w tym miejscu przypomnieć wypowiedź Stefana Niesiołowskiego (PO). Komentował on sprawę amnestii z 1989 r., która objęła między innymi skazanego za cztery zabójstwa Mariusza Trynkiewicza. Niesiołowski, przyznając się do błędu sprzed wielu lat, gdy popierał amnestię, powiedział:

Nie chodzi więc o krytykę jednej partii, lecz o zwrócenie uwagi na generalny problem zamieniania się polityków w mężów opatrznościowych. Przynosi to zdecydowanie więcej szkody niż pożytku. Lech Falandysz o mechanizmie męża opatrznościowego mówił już w 2001 roku.

– pisał Falandysz na łamach „Wprost”.

Szeryfowanie

Badania CBOS, o których wspominaliśmy wcześniej, przeprowadzone w 2000 roku, nie są wyjątkiem. To, że czujemy się mniej bezpiecznie, gdy pokazywane są nam przypadki brutalnych przestępstw, nawet w kontekście ich zwalczania, jest naturalne. O mechanizmie opowiada nam dr Paweł Waszkiewicz.

– wskazuje Waszkiewicz.

– dodaje.

Co jednak istotne, obywatele sami wpychają się w macki systemu walki z przestępczością, choćby był on skrajnie niewydolny. Przykład? Monitoring. Doktor Waszkiewicz twierdzi, że jesteśmy w stanie bardzo wiele poświęcić w imię bezpieczeństwa. Nie widzimy tego, bo to się dzieje stopniowo. Ale przecież gdyby ktoś spytał Polaków w 1989 roku, czy chcą, żeby ulice miast, ich domy i zakłady pracy były nadzorowane przez kamery, z których obraz trafia do centrów monitoringu, wyśmialiby pytającego. A teraz lekką ręką stawia się tysiące urządzeń, które mają nam pomóc w walce z przestępczością. Jak pisał choćby magazyn „The Economist”, nie ma związku między wzrostem liczby urządzeń do inwigilacji a spadkiem liczby przestępstw. Sprzęt – jeśli rzeczywiście działa, a jakość nagrania jest dobra oraz dopisze trochę szczęścia – sprzyja wykryciu sprawcy, a nie ochronie porwanego czy katowanego na śmierć obywatela.

Kochamy ten teatr

Skoro czołowe badania naukowe przeprowadzane na całym świecie pokazują, że rzeczywisty wzrost bezpieczeństwa obywateli oraz realny spadek przestępczości zależy bardziej od zapalonych latarń po zmroku niż od tego, że morderca trafi za kratki na 25 zamiast na 15 lat, dlaczego politycy co do zasady wybierają i realizują ten drugi wariant? Powodów jest co najmniej kilka.

Pierwszy, najbardziej banalny: łatwiej jest zaostrzać kary. Polityka karna – czym radykalniejsza, tym lepiej – genialnie się sprzedaje w mediach. Przykrywa inne tematy, często te, w których działanie jest o wiele bardziej skomplikowane. Nie da się bowiem napisać ustawy, która zagwarantuje wzrost eksportu polskich produktów na Zachód. Ale już ustawę, która zwiększy sankcje dla pedofilów czy zabójców – bez problemu.

– spostrzega dr Paweł Waszkiewicz.

Bez wątpienia Polacy lubią trochę teatru: tak w polityce, jak i bezpieczeństwie. Można to bez trudu dostrzec na przykładzie kontroli, którym się dobrowolnie poddajemy. Stało się to szczególnie widoczne od czasu, gdy każdy obywatel czuje, że jest na froncie walki z terroryzmem.

– potwierdza dr Paweł Waszkiewicz.

Politycy jedynie odpowiadają na zapotrzebowanie społeczne. Nawet jeśli jest ono dość irracjonalne.

– zwraca uwagę Katarzyna Szymielewicz, prezeska Fundacji Panoptykon.

Kolejny powód, dla którego można mówić o zaszczepianiu w obywatelach poczucia zagrożenia, to wiara w to, co się mówi. Wspomniany Lech Kaczyński nie zamieniał się przecież wcale w szeryfa tylko po to, by rosła jego popularność. Wierzył, że twarda ręka, zwracanie uwagi na nieprawidłowości oraz zaostrzanie sankcji przyniesie skutek w postaci spadku przestępczości. To myślenie, którym kieruje się wielu polityków. Mimo że nie mają racji, mają solidne podstawy ku temu, by wierzyć we własne słowa. Raz, że bez trudu znajdą się osoby, które potwierdzą, iż zwiększanie kar przekłada się na spadek przestępczości, a dwa – jeśli o czymś mówimy na co dzień, zaczynamy w to wierzyć.

Obecny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro czerpie z nauk Lecha Kaczyńskiego garściami. Jego model działania zaczyna coraz bardziej przypominać politykę byłego ministra i prezydenta.

Odrębny byt

Paweł Waszkiewicz w swoim „Traktacie o dobrej prewencji kryminalnej” słusznie zauważa, że można mówić o tym, iż faktyczny stan bezpieczeństwa często stanowi odrębny byt od poczucia bezpieczeństwa. Przykładowo bowiem ryzyko stania się ofiarą zabójstwa dokonanego przez seryjnego sprawcę (ok. 1 do 40 milionów) jest o wiele mniejsze niż szansa wygrania szóstki w Lotto (1 do 13 983 816). A jednak oba te zdarzenia pobudzają naszą wyobraźnię, budzą emocje odwrotnie proporcjonalne do szansy ich zaistnienia.

– podkreśla Waszkiewicz.

A politycy z tego – czy bardziej, czy mniej świadomie – korzystają.

Remedium na wspomniane na początku obawy Polaków związane ze Światowymi Dniami Młodzieży ma być ustawa antyterrorystyczna. Już sam sposób jej uchwalania jest zadziwiający. W momencie pisania tych słów cały czas mamy do czynienia z projektem ustawy. Nie można jednak wykluczać, że już po 24 godzinach, w chwili czytania tekstu przez pierwszych zainteresowanych, będziemy mieli już uchwaloną ustawę. Pośpiech i chęć wprowadzenia nowych rozwiązań – co ważne, zdaniem wielu ekspertów niezgodnych z konstytucją – jest ogromna. Wielka jest też chęć przekonania społeczeństwa do potrzeby wdrożenia nowej, lepszej polityki bezpieczeństwa, dzięki której wykrywalność przestępstw oraz łapanie terrorystów będą jeszcze lepsze.

Między innymi z powodu tego ogromnego parcia władzy na uchwalenie nowych przepisów w internecie roi się od teorii spiskowych: że to rząd stoi za ostatnimi fałszywymi alarmami bombowymi, że ładunki podłożone pod policyjne wozy to ustawka mająca skłonić obywateli do poparcia ustawy antyterrorystycznej itd. Doszło nawet do tego, że gdy w ostatnią środę w większości sądów w Polsce ogłoszono alarmy bombowe, w części z nich nie przeprowadzono ewakuacji. Władze sądów uznały, że nie mogą sobie pozwolić na zbyt częste przerywanie pracy, a fałszywe informacje o zagrożeniu stały się już codziennością.

Pytamy więc ekspertów, czy istnieje związek między przeprowadzaniem przez Sejm projektów ustaw mających zwiększyć bezpieczeństwo (a jednocześnie zwiększyć także uprawnienia służb) ze zwiększoną liczbą przestępstw ujawnianych w mediach. Spodziewamy się odpowiedzi, że to tylko teorie spiskowe.

– odpowiada dr Paweł Waszkiewicz.

Z kolei Katarzyna Szymielewicz, prezeska Panoptykonu, wskazuje, że radykalne nastroje i strach przed zagrożeniami umożliwiają zaostrzanie prawa, które uderza we wszystkich, a rządzącym daje wygodne narzędzia kontroli. Z perspektywy obywateli – zdaniem Szymielewicz – to jednak droga do nieuchronnej erozji demokratycznych wartości i podstawowych wolności.

– twierdzi prezeska Panoptykonu. I dodaje, że niestety zwykle orientujemy się, że taka erozja faktycznie ma miejsce, kiedy jest już za późno, by ją odwrócić. To, że konkretne konstytucyjne prawo było nam niezbędne, odczuwamy boleśnie, dopiero gdy go – np. wskutek walki z przestępczością – zabraknie.

Przy pisaniu artykułu korzystałem z fragmentów „Traktatu o dobrej prewencji kryminalnej” autorstwa dr. Pawła Waszkiewicza

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Powiązane
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj