Bo partia Jarosława Kaczyńskiego obiecywała w kampanii wyborczej, że nie będzie zamykała kopalń, a jednak to robi, na co górniczej zgody nie było. Ale rządzącym wystarczył bardzo prosty zabieg lingwistyczny – nazwanie likwidacji wyciszaniem, usypianiem czy przeniesieniem nakładów do bardziej perspektywicznych zakładów – by stał się cud. By związkowcy takie tłumaczenie przyjęli.
Ale jak długo będą się godzić na zamykanie kopalń? Jak długo wytrzyma Solidarność? Ta "S", która w górnictwie ma najwięcej do powiedzenia. Ta sama, którą górnictwo potwornie dzieli.
Każdy gra swoją rolę
Przed wyborami w 2015 r. śląsko-dąbrowska Solidarność, a więc najsilniejszy region związku, zawarła pakt o nieagresji z potencjalną nową władzą. PiS obiecał, że nie będzie zamykał kopalń, "S" zobowiązała się, że pozwoli na restrukturyzację sektora w ciszy. Bez protestów.
mówi Wacław Czerkawski, wiceszef Związku Zawodowego Górników w Polsce. I dodaje, że zawarcia układu PiS – "S" nie dało się nie zauważyć. dodaje.