Dziennik Gazeta Prawana logo

Hipokryzja czy szerokie uzgodnienia? Kolejna kłótnia PiS i PO ws. śmigłowców dla wojska

15 maja 2017, 18:34
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
EC725 Caracal
EC725 Caracal/Shutterstock
Poprzednie kierownictwo MON zignorowało ostrzeżenia, że błędny jest wymóg wspólnej platformy dla śmigłowców - podało "W Sieci". Zdaniem wiceszefa MON Michała Dworczyka pokazuje to hipokryzję PO. Według b. wiceministra Czesława Mroczka (PO), ówczesną decyzję uzgodniono z wieloma instytucjami.

Powołując się na niejawne pisma, tygodnik "W Sieci" napisał w poniedziałek, że kierownictwo MON za rządów PO-PSL zignorowało ostrzeżenia Sztabu Generalnego WP i Służby Kontrwywiadu Wojskowego dotyczące przetargu na śmigłowce do różnych zadań oparte na wspólnej platformie.

powiedział PAP wiceszef MON Michał Dworczyk.

Zwrócił uwagę, że śledztwo w sprawie postępowania na śmigłowce prowadzi Prokuratura Regionalna w Szczecinie, a postępowanie sprawdzające - CBA. uważa Dworczyk.

powiedział Dworczyk.

Były wiceszef MON Czesław Mroczek (PO), który w latach 2013-15 odpowiadał w MON za zakupy uzbrojenia, podkreślił jednak w rozmowie z PAP, że o parametrach śmigłowca decydowali wojskowi. powiedział Mroczek, który obecnie jest posłem PO.

Przekonywał, że wybór wspólnej platformy dla śmigłowców do różnych zadań był bardzo korzystny dla wojska. podkreślił.

Jego zdaniem MON w "rozpaczliwy" sposób próbuje odwrócić uwagę od problemów z "wykańczaniem caracali".

W artykule "Druga wojna o Caracale" tygodnik "W Sieci" cytuje pismo ówczesnego szefa Sztabu Generalnego WP z 7 lipca 2011 r. gen. Mieczysława Cieniucha do dowódcy Wojsk Lądowych gen. broni Zbigniewa Głowienki. "Oceniono, że idea pozyskania różnego typu statków powietrznych na bazie wspólnej platformy bazowej napotka realne i uzasadnione trudności. (...) W opinii Sztabu Generalnego WP, za zasadne uważa się rozważenie możliwości pozyskania przedmiotowych śmigłowców w oparciu o dwie platformy śmigłowcowe" - napisał Cieniuch. Według "W Sieci" w dalszej części dokumentu generał wyjaśnia, że np. śmigłowce transportowe można by w takim układzie dostać znacznie szybciej, ponieważ one "nie wymagają integracji z zaawansowanymi systemami uzbrojenia".

Kolejny cytowany dokument następca Cieniucha na stanowisku szefa Sztabu Generalnego WP gen. Mieczysław Gocuł wysłał w 2013 r. do ówczesnego szefa MON Tomasza Siemoniaka i jego zastępcy ds. uzbrojenia i modernizacji gen. Waldemara Skrzypczaka. napisał Gocuł.

pisał dalej szef SG WP. Według tygodnika, generał wskazał też, że koncepcja obrana przez MON może opóźnić wyposażenie wojska w śmigłowce nawet o rok.

"W Sieci" napisało też, że "kierownictwo resortu nie robiło sobie nic również z przestróg Służby Kontrwywiadu Wojskowego", która wskazywała na "potencjalne zagrożenie prawidłowości przetargu" spowodowane wielokrotną zmianą jego warunków.

W środę PO złożyła zawiadomienie do prokuratury ws. przetargu na śmigłowce dla wojska, w którym poprzedni rząd wskazał maszyny H225M Caracal produkcji Airbus Helicopters, a do realizacji umowy nie doszło po fiasku rozmów offsetowych w październiku 2016 r.

W zawiadomieniu PO chodzi o możliwe przekroczenie uprawnień przez szefa MON i ujawnienia informacji niejawnych osobom nieuprawnionym. Na początku maja posłowie PO, którzy przeglądali akta tego przetargu w MON, poinformowali, że do dokumentów mieli dostęp ówczesny przewodniczący podkomisji do ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej dr Wacław Berczyński (który w wywiadzie prasowym powiedział, że "wykończył" Caracale; przedstawiciele rządu temu zaprzeczają), jego zastępca dr Kazimierz Nowaczyk i były szef gabinetu politycznego i rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz. Jak podkreślali posłowie, były to osoby, które nie zostały zweryfikowane przez polskie służby specjalne i nie miały certyfikatów bezpieczeństwa.

MON podkreśla, że nie jest prawdą, że szef MON bezprawnie udostępnił klauzulowane dokumenty. Jak mówił wiceminister Michał Dworczyk, Berczyński, Nowaczyk i Misiewicz mieli upoważnienie szefa MON do wglądu w "archiwalną dokumentacją" techniczną dotyczącą zakończonego we wrześniu 2015 r. postępowania na śmigłowce oraz nie mieli wglądu do dokumentów negocjacji offsetowych, prowadzonych przez Ministerstwo Rozwoju. Dworczyk pokazał dziennikarzom kopie poświadczenia bezpieczeństwa wydane Berczyńskiemu przez szefa SKW w marcu 2017 r. oraz tymczasowego upoważnienia wystawionego przez ministra obrony w styczniu 2016 r. Podkreślił, że posłowie PO widzieli te dokumenty i że podobnych upoważnień udzielali także ministrowie w czasach rządu PO-PSL.

W piątek szef MON Antoni Macierewicz zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez posłów PO. Według ministra, posłowie powiadomili prokuraturę o przestępstwie wiedząc, że go nie było.

Przetarg na wielozadaniowe śmigłowce dla wojska rozpisano wiosną 2012 r. W kwietniu 2015 r. MON wstępnie wybrało ofertę europejskiej grupy Airbus Helicopters z maszyną Caracal. Producent miał dostarczyć 50 śmigłowców za 13,5 mld zł. Protestowało wówczas będące w opozycji PiS i związki zawodowe działające w zakładach w Mielcu i Świdniku, które konkurowały z Airbusem.

Śledztwo w sprawie przetargu prowadzi Prokuratura Regionalna w Szczecinie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj